Szukaj na tym blogu

środa, 12 października 2016

Książkoholizm, czy można nad tym zapanować?


Od pewnego czasu zastanawiam się czy tylko ja mam taki problem? Może jest nas więcej?

Czy wam też kupowanie książek zaczyna wymykać się spod kontroli? Znacie metody walki z nałogiem?

Niby nic takiego… Kupiłam książkę. Bo była tania… Bo promocja… Bo to przecież okazja… Nowość, którą koniecznie mieć wypada. Tylko jeśli woluminów jest kilkanaście w miesiącu... Co wtedy?

Można się z tego śmiać,  ale mam wrażenie że to faktycznie jest choroba. Nie wyobrażam sobie by na rynku pojawiła się jakaś interesująca mnie pozycja a ja bym jej nie kupiła . 

Nie chce nawet myśleć jak wiele pozycji nabyłam już w tym roku.

piątek, 15 lipca 2016

Żniwa zła - Galbraith Robert (J. K. Rowling)

Trzecia powieść Roberta Galbraitha to diabelsko inteligenta zagadka kryminalna, a zarazem wciągająca historia kobiety i mężczyzny, którzy znaleźli się w trudnym momencie, zarówno jeśli chodzi o życie zawodowe, jak i osobiste.

Robin Ellacott otrzymuje tajemniczą przesyłkę. Z przerażeniem odkrywa w paczce odciętą nogę. Szef dziewczyny, prywatny detektyw Cormoran Strike, jest równie zaskoczony, choć nieco mniej przerażony. Przychodzą mu na myśl tylko cztery osoby, które mogłyby być zdolne do takiej brutalności. Detektyw sądzi, że policja podąża fałszywym tropem. Rozpoczyna śledztwo na własną rękę.

Żniwa zła” to fabularnie moment bardzo ważny w życiu Cormorana i Robin. Tak jak w poprzednich częściach kolejne strony nie skupiają się wyłącznie na śledztwie, ale również na zawirowaniach w ich życiach, chociaż tym razem, jak nigdy wcześniej, bardzo często będą one szły jednym torem, bo sprawa zbyt mocno dotyczy jednego z nich, aby traktować ją jak zwykłe zlecenie. W tym miejscu warto wspomnieć, że Galbraith bardzo życiowo i realistycznie podszedł do wielu spraw, pisząc trzecią powieść. Oczywiście widać to było już wcześniej, ale tym razem wiemy na pewno, że nie był to przypadek czy fanaberia. Uznaję to za jeden z największych plusów tego kryminału, a sami, mam nadzieję, również docenicie to podczas lektury.

W innych światach, po dwóch zakończonych sukcesem sprawach, agencja detektywistyczna Cormorana Strike’a powinna pękać w szwach od przyszłej klienteli, błagającej go wręcz o wzięcie ich sprawy. Tymczasem po oszałamiającym, choć krótkim zainteresowaniu agencja tkwi niemal w martwym punkcie. Cormoran i Robin mają jedynie dwóch klientów, co dobitnie pokazuje, jak szybko, ale również przelotnie działa magia mediów. Zainteresowanie jednym tematem bądź nazwiskiem za sprawą telewizji, prasy czy internetu może być ogromne, ale niemal zawsze skończy się tak szybko i nagle, jak się zaczęło; zepchnięte w niebyt i niepamięć innym, nowszym tematem.

Również sprawy, którymi obecnie zajmują się nasi bohaterowie, nie są iście filmowe czy literackie. Spodziewać by się można, że będąca zawsze o kilka (a nawet kilkanaście) kroków przed policją agencja detektywistyczna, zajmować się będzie poważnymi, niebezpiecznymi sprawami, tymczasem ich klientela tylko pokazuje, jak niewdzięcznym i często nudnym zawodem jest bycie prywatnym detektywem. Rowling (wybaczcie, nie mogę się zdecydować na jedno nazwisko) świetnie odbarwia ten wspaniały literacki świat, w którym wszystko jest lepsze, ciekawsze i szybciej pulsujące, co zaskakujące, czyniąc go tym samym bardziej kolorowym na tle innych kryminałów. Szarością dnia codziennego, rutyną, bylejakością i autentycznością nadaje mu wyjątkowych w tym względzie rumieńców.

Nie obyło się również w „Żniwach zła” bez tej strony bardziej brutalnej i już nie tak codziennej, zwykłej. Autorka porusza sporo niełatwych tematów, wśród których wymienić można chociażby pedofilię, molestowanie, gwałty, przemoc czy uzależnienie od drugiego człowieka. Podczas lektury poznamy sporo mężczyzn, których nie chcielibyśmy spotkać na swojej drodze, ale także niemało kobiet, które niezwykle trudno będzie nam zrozumieć.

Po zakończeniu lektury, niezwykle ciekawie zapowiada się kolejna część przygód detektywa i jego nieocenionego pomocnika, który zaczyna pełnić coraz większą i ważniejszą rolę.

Jedwabnik - Galbraith Robert (J. K. Rowling)

Pisarz Owen Quine zaginął. Jego żona zleca sprawę prywatnemu detektywowi Cormoranowi Strike’owi. Kobieta sądzi, że mąż potrzebował kilku dni dla siebie, jak to zdarzało się już wcześniej. Strike ma go odnaleźć i sprowadzić do domu. W trakcie śledztwa okazuje się, że powód zniknięcia Quine’a może być znacznie poważniejszy niż podejrzewa żona. Pisarz właśnie ukończył rękopis będący jadowitym portretem niemal wszystkich jego znajomych. Gdyby książka została opublikowana, zrujnowałaby niejedno życie, więc wielu osobom mogło zależeć na uciszeniu autora. A kiedy ten zostaje odnaleziony – brutalnie zamordowany w dziwacznych okolicznościach – rozpoczyna się wyścig z czasem, by zrozumieć motyw bezwzględnego zabójcy, zabójcy, jakiego Strike do tej pory nie spotkał…

W „Jedwabniku” dzieje się zdecydowanie więcej niż w „Wołaniu kukułki”, choć w obu powieściach strony przewracają się równie szybko. Mam wrażenie, że autor dużo częściej dał się poznać czytelnikowi jako człowiek o porządnym poczuciu humoru. Detektyw natomiast ujawnia swoje ogromne zamiłowanie do futbolu i Arsenalu Londyn. Robert Galbraith nadal bardzo sprawnie kluczy między relacjami damsko-męskimi, ale nie tylko; jest niezłym psychologiem i obserwatorem. Być może niektóre wątki były do przewidzenia, jednak cóż z tego? Zabawa podczas lektury była przednia, akcja wciągająca, a bohaterowie coraz bliżsi.

Osiem miesięcy temu Cormoran Strike wraz ze swoją asystentką Robin rozwiązał sprawę domniemanego samobójstwa popularnej modelki Luli Landry. Rozgłos, jaki przypadł mu w udziale, z jednej strony nie spodobał się stroniącemu od ludzi i popularności detektywowi, jednak z drugiej - zapewnił mu stały przypływ zleceń, dzięki którym mógł chociaż trochę odbić się od finansowego dna. Tym razem nic nie zapowiada pasjonującego śledztwa czy kryminalnej zagadki; ot, zmartwiona żona mało znanego pisarza prosi weterana wojennego o pomoc w odnalezieniu męża, który niejednokrotnie już znikał na kilka lub kilkanaście dni. Okazuje się jednak, że tak zwana „kryjówka pisarzy”, w której rzekomo miał przebywać zaginiony Owen Quine, to ślepa uliczka. Tropem okazuje się natomiast najnowsze, dopiero co ukończone dzieło Quine’a, w którym pisarz obraził chyba niemal cały londyński światek wydawniczy, a także ludzi, którzy uważali się za jego bliskich.

Opis wydawcy dość szybko informuje nas, że Cormoranowi nie uda się znaleźć żywego pisarza. Zlecenie polegające na znalezieniu człowieka, zamienia się więc w wyśledzenie zabójcy, a lista podejrzanych jest niezwykle długa. Okazuje się bowiem, że Quine swoim pisarstwem i aroganckim zachowaniem przysporzył sobie wielu wrogów i niełatwo stwierdzić, kto dokonał na nim brutalnego mordu. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy w ręce detektywa trafia ów przeklęty rękopis powieści ofiary. Treść tej książki jest niepokojąca, obrzydliwa i perwersyjna, a atmosfera panująca wokół śledztwa staje się w pewien sposób równie oślizgła i śmierdząca.

Podobnie jak w pierwszej części cyklu o Cormoranie Strike’u, fabuła nie skupia się na samym śledztwie. Czytelnik będzie zatem także świadkiem napięć wytwarzających się między śliczną Robin a detektywem, a także narastających problemów w związku asystentki Cormorana. Matthew – ukochany panny Ellacott - jest nastawiony coraz bardziej sceptycznie zarówno do pracy Robin, jak i do samej osoby jej szefa. Również Strike nie ustrzeże się od osobistych problemów, których dostarczy mu jego była narzeczona, Charlotte. Powrócą znani nam z „Wołania kukułki” bohaterowie, jak i pojawią się zupełnie nowi: dziwaczna, ale wzbudzająca pewną dozę sympatii klientka Cormorana - Leonora Quine, jej córka Orlando z wiecznie zwisająca małpką u boku czy Nina Lascelles, dzięki której Robert Galbraith znów pokazuje, że jego bohater nie jest idealny, ani nieskazitelny pod względem moralnym.

Każdy rozdział "Jedwabnika" rozpoczyna się cytatem z różnych dzieł literackich. Cytatem, który niejako zapowiada treść rozdziału. Jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego jedwabnik może być metaforą pisarza, musicie koniecznie przeczytać drugi tom cyklu o Cormoranie. Ja już to wiem.

Jestem całkiem pozytywnie zaskoczona. Nie spodziewałam się, że ta książka aż tak mnie wciągnie. Bardzo szybko się ją czytało i chyba co kilka stron zmieniałam swoje przekonania co do tego kto w finale okaże się prawdziwym mordercą, ale spędziłam z nią kilkanaście przyjemnych godzin. Na pewno będę wypatrywać kolejnych tomów cyklu.

Wołanie kukułki - Galbraith Robert (J. K. Rowling)

Ciało supermodelki Luli Landry zostaje znalezione pod oknem balkonu jej londyńskiej rezydencji. Policja stwierdza samobójstwo, ale brat celebrytki w to nie wierzy, dlatego zatrudnia prywatnego detektywa, Cormorana Strike’a.

Strike jest weteranem wojennym, podczas służby w Afganistanie ucierpiał i fizycznie i psychicznie. Ma kłopoty finansowe i właśnie rozstał się z kobietą swojego życia. Sprawa Luli jest dla niego szansą na odbicie się od dna, ale im bardziej detektyw wikła się w skomplikowany świat wyższych sfer, tym większe grozi mu niebezpieczeństwo.

Robert Galbraith (pozostaniemy bowiem przy pseudonimie) na początku kiepsko sobie radził w męskiej stylizacji językowej. Widać było, że bardzo się stara, aby powieść napisana była „po męsku” jednak nie zawsze mu to wychodziło. Dało się zauważyć niuanse, które powodowały, że gdybym miała strzelać - powiedziałabym, że autorem „Wołania kukułki” jest kobieta. Jednak w miarę pochłaniania nas przez świat fabularny i perypetie bohaterów, te szczegóły gdzieś się zacierają i nie ma nawet czasu, żeby myśleć o płci autora. Wnikamy w chłodną atmosferę Londynu i podróżujemy z Cormoranem w poszukiwaniu prawdy, która zdaje się być doskonale zakamuflowana. Przesłuchujemy kolejnych świadków i bliskich Luli, dziwimy się, że śledztwo choć leniwe, a pytania wciąż te same i nie dające rezultatu, gna nas przez 450 stron jakbyśmy byli gonieni.

„Wołanie kukułki” jest też doskonałym opisem świata celebrytów, zakłamania w jakim żyją i stresu, który dominuje nad ich egzystencją. Wśród błysku fleszy, natrętnych pytań i czatujących tuż pod domem, czasem nawet całą dobę, paparazzich, sławy muszą się nieźle natrudzić aby wykonać prywatny telefon i nie być podsłuchiwanym. Muszą kombinować, kręcić i zakładać maski, by niezauważonym przedostać się choćby do taksówki. Natomiast prawdziwi przyjaciele to ci, którzy nie sprzedadzą informacji o tobie. W tym świecie jeszcze trudniej o normalne i dające efekty śledztwo, kiedy każdy nauczony jest mówić nieprawdę, a alibi może zapewnić ci zwitek banknotów, szantaż lub strach.

 Kormoran i Robin, choć są zupełnymi przeciwieństwami, świetnie się uzupełniają i rozumieją. Autorka dokładnie opisuje detektywistyczne rzemiosło i niezwykle wyczucie bohatera, lecz nie zawsze przekłada jego myśli na papier. Trzeba, chyba mieć to coś, by dojść do podobnych wniosków.

Nie sądziłam, że autorce uda się napisać taki klimatyczny i niespieszny, ale mimo to cały czas trzymający w napięciu kryminał. Niby bez wielkiej rewolucji w gatunku, ale jednak było w tej książce coś, co wciągało. To taka powieść kryminalna z dobrym podłożem psychologicznym. Jeśli lubicie lekkie kryminały bez makabrycznych opisów zbrodni, to jest to idealna propozycja. Ja z niecierpliwością czekam na kolejne książki z tym bohaterem. 

Książki z cyklu Cormoran Strike - Galbraith Robert (J. K. Rowling)

Cykl z bohaterem Cormoran Strike
Głównym bohaterem cyklu jest Cormoran Strike, prywatny detektyw z wojskową przeszłością, który na wojnie stracił nogę. Jego historia zaczyna się, gdy mężczyzna napotyka w swoim życiu trudności finansowe i osobiste. Do jego skromnej agencji dołącza asystentka Robin, wysłana przez biuro zatrudnienia tymczasowego.

"Wołanie Kukułki" opowiada o śledztwie w sprawie czarnoskórej modelki, Luli Landry, która w zimową noc wypadła z okna swojego apartamentu. Brat kobiety prosi o zbadanie sprawy, ponieważ nie wierzy, że jej śmierć była wypadkiem.

Akcja "Jedwabnika" dzieje się osiem miesięcy po wydarzeniach opisanych w pierwszym tomie. Tym razem Cormoran musi odnaleźć zaginionego pisarza, który miał na pieńku z grubymi rybami świata wydawniczego. Obie powieści rozgrywają się w Londynie.

"Żniwa zła"- Kobieca noga, blada, ucięta tuż pod kolanem, pachnąca jak kurczak niedawno wyjęty z zamrażarki - taką przesyłkę dostaje w piękny wiosenny poranek Robin Ellacott, asystentka i współpracowniczka prywatnego londyńskiego detektywa Cormorana Strike'a, bohatera trzeciego już kryminału autorki Harry'ego Pottera, napisany pod pseudonimem Robert Galbraith, pozostawia tylko jeden niedosyt - nie można doczekać się czwartej części.

poniedziałek, 11 lipca 2016

Lipiec

 
Wiosna wreszcie przyszła na dobre. Natura gilgocze nas prażącym słońcem, błękitnym niebem, wszechobecną zielenią i odurzającym zapachem kwitnących drzew. Niedługo pojawią się pierwsze sezonowe warzywa i owoce. Będziemy mogli w końcu po długim, zimowym oczekiwaniu sięgnąć po pachnące, chrupiące i pyszne nowalijki.

 Lipiec to piękny czas – dojrzewają owoce i warzywa, ich ceny spadają! O tej porze roku mamy ich prawdziwy wysyp. W lipcu pojawiają się – niedostępne o innej porze roku – porzeczki i agrest. Stragany uginają się pod ciężarem świeżych truskawek, czereśni, brzoskwiń czy pomidorów.

Mazury to jeden z najpiękniejszych i najbogatszych w walory przyrodnicze i geograficzne regionów w Polsce.

 Miłośnicy wędrówek po szlakach i zdobywania szczytów górskich z całą pewnością znajdą coś dla siebie wśród pasm górskich jakie znajdują się w Polsce. W naszym kraju znajduje się wiele górskich zakątki, które pozwalają turystom na najróżniejsze formy wypoczynku w tych niesamowitych krajobrazach.

środa, 8 czerwca 2016

Kocham Paryż - Isabelle Lafleche

Urzekający świat haute couture kontra bezwzględni fałszerze

Catherine, bohaterka bestsellerowej powieści “Kocham Nowy Jork” wraca do rodzinnego miasta. W Paryżu czeka na nią wymarzona praca w domu mody Christiana Diora, ukochany Antoine i stęskniona maman. Świat znów należy do niej, wystarczy jedynie upewnić się, co aktualnie nosi się w mieście miłości i voilà!

Czy aby na pewno? Catherine dzięki nowej pracy pozna świat mody niejako od podszewki. Listy i telefony z pogróżkami, potyczki z oszustami, do tego coraz bardziej wymagający związek – przed bohaterką kolejne, nie lada wyzwania. “Kocham Paryż” kanadyjskiej pisarki Isabelle Laflèche to energetyzująca podróż do świata haute couture pełnego luksusu. I bezwzględnych fałszerzy.

"Kocham Paryż" to druga część opowieści o perypetiach prawniczki Catherine Lambert i jej asystenta Rikasha. Francuzka i Indyjczyk w świecie artykułów i paragrafów radzą sobie znakomicie. Czy to międzynarodowa korporacja czy jedno z najsłynniejszych imperiów mody, w każdym z tych miejsc ten duet umie zabłysnąć i ... wpaść w kłopoty. Dzięki takiemu związkowi rozrywki podczas lektury książki Isabelle Lafleche nie zabraknie. 

Wszystko, co w "Kocham Paryż" przedstawia Isabelle Lafléche, jest wprost kwintesencją paryskości - prócz drobiazgowo opisanego świata mody i ubrań ekskluzywnych marek, nie brakuje tu również francuskiej kuchni, spoglądania na wieżę Eiffla, odwiedzania muzeów i eleganckich restauracji. Doskonale widać, że autorka kocha to miasto. Jeżeli też je uwielbiacie, koniecznie sięgnijcie po obie powieści, których bohaterką jest Catherine - dobra zabawa gwarantowana, a od biedy mogą one posłużyć również jako przewodniki turystyczne. Żałuję, że pani Lafléche ma w swoim dotychczasowym dorobku tylko dwie książki, ale nie tracę nadziei, że napisze coś jeszcze - może "Kocham Bombaj"? 

„Kocham Paryż” to powieść przede wszystkim dla kobiet lubiących paryski szyk i wyzwania, jakie niesie los. Zatem, oh là là, zachęcam do lektury!

Kocham Nowy Jork - Isabelle Lafleche

Catherine, trzydziestoletnia prawniczka z Paryża, rozpoczyna pracę na Wall Street w nowojorskim oddziale swojej firmy. Szybko przekonuje się, że biurowe życie pełne jest dworskich intryg. Złośliwe zlecenia koleżanek z pracy, drobne wpadki, podejrzane spojrzenia – we wszystkich kłopotach nie zawodzi jej optymizm i perfumy Diora w torebce. Kocham Nowy Jork to dynamiczna, wciągająca opowieść o nowoczesnej kobiecie, która zdobywa wielki świat. Jak to robi? Przede wszystkim nigdy nie przestaje być sobą.

Książka Laflèche (wziętej prawniczki, która postanowiła rzucić karierę bizneswoman) to jednocześnie zabawny i przenikliwy portret życia największych graczy na scenie Manhattanu.
Kanadyjska pisarka ukazuje kulisy Wall Street – miejsca intryg i nieczystych zagrań.

Czy może istnieć coś bardziej trendy & jazzy niż skrzyżowanie paryskiego wdzięku i szyku z tempem życia nowej stolicy świata – Nowego Jorku? Czy może być coś bardziej glamour niż przygody młodej francuskiej prawniczki, która ląduje w Ameryce, przywożąc tam nie tylko swój profesjonalizm i ambicję, ale również słabość do markowych ubrań i perfum?

Powieść „Kocham Nowy Jork” autorstwa Isabelle Laflèche czerpie pełnymi garściami z rozpoznawalnych wszem i wobec schematów literatury kobiecej oraz utrwalonych w świadomości odbiorców (pop)kultury obrazów. Wraz z szelestem przewracanych stron słyszymy echa „Seksu w wielkim mieście”, „Ally McBeal”, „Przyjaciół.” Widzimy sam Nowy Jork, miasto-dekorację. Jego bezpieczne i oswojone oblicze: drapacze chmur, klimatyzowane biura, rozmowy przy automacie z kawą, obowiązkowo podszyte dwuznacznymi aluzjami. Świat przytulnych kawiarni, wyrafinowanych restauracji, przyjęć, na których bawi się wyższa warstwa średnia.

Widzimy bohaterkę, Catherine – perfekcyjną prawniczkę, zawodowca w każdym calu, marzącą o spektakularnym sukcesie w branży. Catherine jest sprytna, wygadana, ma sporo wdzięku, a dzięki uroczemu asystentowi potrafi odnaleźć się w dżungli firmowych intryg. By nieco ją uczłowieczyć autorka co i rusz sprowadza na bohaterkę mniejsze lub większe nieszczęścia – a to gafa towarzyska, a to wredna szefowa nie pozwalają jej na moment dekoncentracji.

Książka „Kocham Nowy York” jest dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem. Polecam ją szczególnie czytelnikom lubiącym książki (np. w stylu L. Weinberger) opisujące różnorodną mentalność wykształconego środowiska amerykańskiego. To przyjemna i relaksująca lektura – idealna na lato. Mnie jej przeczytanie zajęło jedno popołudnie. Jest lekko napisana, zabawna, to świetna babska literatura – polecam!

wtorek, 7 czerwca 2016

Nie oddam dzieci (Seria z czarnym kotem) - Katarzyna Michalak

Najmocniejsza powieść Katarzyny Michalak. Roztrzaskuje serce na kawałki, wzbudza skrajne emocje, wzrusza do łez. A przecież ta historia może się przydarzyć każdemu…

Michał Sokołowski, młody i utalentowany chirurg oddany swojej pracy, nie zauważa momentu, w którym staje się ona ważniejsza niż rodzina. Dopiero gdy jego ukochana żona i najmłodszy synek giną pod kołami rozpędzonego samochodu, Michał zrozumie, co tak naprawdę jest ważne. Za późno…

Ale to nie koniec jego tragedii. Los bywa okrutny, a ludzie jeszcze bardziej. Pogrążonego w rozpaczy mężczyznę czeka jeszcze jeden cios, który spadnie z najmniej spodziewanej strony.
Zrozpaczony ojciec musi podjąć o desperacką walkę o prawa do opieki nad pozostałymi dziećmi i stawić czoła nie tylko wymiarowi sprawiedliwości, ale i tym, którzy powinni stać po jego stronie.
Michał musi znaleźć w sobie siłę, by wykrzyczeć: Nie oddam dzieci! Albo… utraci je również. Tę powieść musisz przeczytać… Ta historia może zmienić Twoje życie… Ten dramat może się rozegrać tuż obok Ciebie…

Dramatyczna, wstrząsająca i do bólu prawdziwa – oto długo oczekiwana książka Katarzyny Michalak z obyczajowej „serii z czarnym kotem”.

„Ne oddam dzieci” to książka, która nie pozostawi Was obojętnymi wobec opisanej historii, która Wami wstrząśnie i porazi Was niczym prąd. Wyciśnie łzy, wywoła rumieńce, wzbudzi pytanie za co i dlaczego? Są tacy, którzy mówią, że to przewidywalna lektura. W żadnym momencie czytania nie zastanawiałam się co stanie się dalej, bo przeżywałam każde słowo, każde zdanie i każdą scenę tak mocno, że nie starczyło myśli które dotyczyłyby zakończenia.

Michał Sokołowski ma żonę i troje dzieci. Wkrótce narodzi się czwarte. Rodzina może nie jest idealna, ale w dzisiejszych czasach mężczyzna chcąc zarobić na godziwe życie musi sporo pracować. I tak pewnego dnia Michał zgadza się na dyżur kosztem wieczoru na łonie rodziny, kosztem spóźnienia się na urodziny synka. Jego żona Marta wszystko bierze na swoje barki. Kobieta nie przewiduje, że jadąc do domu spotka na drodze zabójcę za kółkiem i umrze wraz ze swoim dzieckiem. Wypadek jest początkiem tragedii, która rozbija rodzinę, czyni dzieci sierotami, męża oszalałym z rozpaczy wdowcem. I nic potem już nie jest takie jak przed tragiczną kraksą. A wszystko przez ludzką głupotę, brak odpowiedzialności i używki...

Michał Sokołowski znany i szanowany lekarz, kochający tata, dobry syn za sprawą nieszczęścia zmienia się nie do poznania. Staje się współczesnym Hiobem. Spada na niego istna lawina nieszczęść. Nie dość że musi pogodzić się ze stratą musi walczyć. Niestety mężczyzna nie potrafi się podnieść po ciosie, szaleje z rozpaczy, chwyta po alkohol, staje się agresywny. Na swoje usprawiedliwienie może mieć prawdziwy dopust boży i brak odpowiedniej reakcji osób ze swojego otoczenia. Zrozpaczona teściowa wini za dramat jego, w porę nie pomaga mu psycholog, a on sam obarcza się odpowiedzialnością za nieszczęście. Gdy przyjrzeć się jego postaci łatwo dojść do wniosku, że człowiek nawet najbardziej szlachetny i prawy pod brzemieniem bólu może zmienić się nie do poznania.

Kochani uwierzcie mi,że jest to historia,która rozedrze wasze serca,a dusze roztrzaska na milion kawałków. Ból i rozpacz jaka będzie towarzyszyć Wam podczas jej lektury wywoła łzy,które wcale nie przyniosą ukojenia a będą solą na wasze krwawiące serca. A wiecie dlaczego właśnie tak się stanie? Bo uświadomicie sobie,że ta tragedia mogłaby być również Waszą osobistą tragedią.

Przystań Julii (Trylogia kwiatowa) - Katarzyna Michalak

Przewrotny los połączył trzy kobiety mieszkające przy uliczce Leśnych Dzwonków. Szczęście ma jednak to do siebie, że nie trwa długo, a przyszłość skrywa wiele niespodzianek, nie zawsze radosnych…

Julia postanowiła zacząć wszystko od nowa. Spakowała do samochodu dorobek całego życia i ruszyła przed siebie, byle dalej od rozczarowań i zdrady. Czuła, że mały domek w Bieszczadach może stać się jej bezpieczną przystanią, nie wiedziała jednak, co ją czeka na końcu drogi.
Gosia i Kamila, przyjaciółki Julii z Milanówka, muszą zmierzyć się z mroczną tajemnicą, przez którą już utraciły najbliższą im osobę. Łukasz zostaje wciągnięty w niebezpieczną grę. W tej grze stawką jest życie kogoś, kogo kocha. Jeden błąd i nadzieja znów zmieni się w rozpacz.

"Przystań Julii" jest ostatnia częścią serii kwiatowej. Tym razem sporo uwagi autorka poświeciła Julii. Ale i dalszym losom Kamili oraz Gosi9po stracie Jakuba.
Trzy przyjaciółki - Kamila, Gosia i Julia - zawsze mogły na siebie liczyć, zawsze się wspierały, pomagały sobie w najcięższych i najtrudniejszych chwilach, porzucając swoje własne sprawy na rzecz pomocy innym. Julia, po porzuceniu przez męża, znalazła swoją własną przystań w Bieszczadach, w Bogumiłej - maleńkiej mieścince, gdzie odziedziczyła dom po ciotce. To tam zdecydowała się zawalczyć o swą młodzieńczą, odrzuconą miłość do Janka, to tam też Gosia, której świat się zawalił już nie jeden raz, znalazła swoje miejsce w życiu i w sercu Grzesia.

Moim zdaniem jest najlepszy z wszystkich trzech. Akcja jest niezwykle wartka, pełna zawirowań i nieprzewidzianych wydarzeń. W fabule ciągle coś się dzieje, ciągle coś się komplikuje. Tym samym przy lekturze tej powieści nie ma mowy o nudzie czy nostalgii. Jest za to miejsce na wzruszenie i emocje. Tych ostatnich nie brakuje w żadnym momencie książki. „Przystań Julii” czyta się na jednym wdechu, z rumieńcami na twarzy.

Ostatnia część serii kwiatowej. Tak samo jak poprzednie pełna emocji, wydarzeń, trochę przewidywalności. Los dla bohaterów w miarę łaskawy, pozwolił na odnalezienie spokoju i szczęścia. Cała trylogia zaznacza to co powinno być dla nas ważne i ważniejsze. Niewątpliwie autorka poprzez historie Kamili i jej bliskich wywołuje w nas wzruszenie, wrażliwość,empatie oraz wiele pozytywnych uczuć. Zaraża nas troską o innych, pragnieniem szczęścia , miłości i spełnienia. 

Książka pełna wiary, nadziei, spełnionych marzeń, choć nie pozbawiona dreszczyku emocji i sensacyjnych wątków. Cała seria warta uwagi, a więc zachęcam do lektury.

Zacisze Gosi (Trylogia kwiatowa) - Katarzyna Michalak

Kiedy Kamila zamieszkała w przedwojennej willi z pięknym różanym ogrodem, poczuła, że wreszcie uśmiechnęło się do niej szczęście. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko zaczęło się układać: odnalazła swoje miejsce na ziemi, poznała wspaniałego mężczyznę, a z sąsiadką, Gosią, połączyła ją prawdziwa przyjaźń.

Jednak los jest przewrotny i nad przyjaciółkami z uliczki Leśnych Dzwonków znów zbierają się czarne chmury.

Związek Kamili z Łukaszem zostaje wystawiony na poważną próbę. Do Gosi zaś nieoczekiwanie powraca przeszłość. Czy były mąż okaże się godny zaufania? I jaką rolę w jej życiu odegra Jakub, którego mroczną tajemnicę poznaje Kamila?

„Zacisze Gosi” to kolejna - po bestsellerowym „Ogrodzie Kamili” - powieść z kwiatowej trylogii” Katarzyny Michalak, autorki, którą pokochały polskie czytelniczki. Ciąg dalszy tej niezwykłej, wzruszającej historii o przyjaźni i miłości, poznacie w książce „Przystań Julii”, następnej powieści w serii.

"Zacisze Gosi", to dalsze losy bohaterów książki Ogród Kamili. Książka o miłości, przetrwaniu i walce o samego siebie. Bohaterki tej książki walczą o każdy dzień z przeciwnościami losu. Gosia, o odzyskanie władzy nad własnym życiem, Kamila o miłość i Julia, która jeszcze nie wie, co szykuje jej mąż. Jednak kolejny cios od losu jest blisko i spada znienacka. Można powiedzieć, samo życie....tak, ale dobrze podane. Do tego, myśl przewodnia, bardzo często, nic nie zależy od nas. 

Gosi Bielskiej życie nie oszczędzało, najpierw w młodości straciła rodziców zabitych przez członków mafii, a potem, gdy była szczęśliwą żoną i przyszłą matką, los zadrwił z niej powtórnie, odebrał jej dziecko, męża i zrobił z niej kalekę. Od tej chwili jest sama, boi się ludzi i hałasów, względny spokój znalazła w swoim domu na ulicy Leśnych Dzwonków. Tam też poznała i polubiła Kamilę Nowodworską, którą los również doświadczył i jak się okazuje nie jest to jeszcze koniec. Jakiś czas temu spełniło się jej marzenie i zamieszkała w swoim wymarzonym domku z różanym ogrodem, zaczęła godzić się z tym co utraciła, odzyskiwać wiarę w siebie oraz to, że może być kochana. Jednak kiedy zaczynało być dobrze licho jakieś sprawiło, że wszystko się posypało i powrócił on, Jakub Kiliński, powód wszystkich straconych lat Kamili oraz ratunek Gosi w tamtym pechowym dniu. Czy te dwie kobiety zaznają w końcu spokoju i szczęścia, które się im należy?

Niezmiernie zaskoczyła mnie śmierć Jakuba. Tak niespodziewane zakończenie zachęciło do poznania kolejnej i ostatniej już części z tej serii. Historia Kamili i pozostałych bohaterów jest niezwykle emocjonująca, ciekawa, pełna ciepła i ekspresji. Zachęca do tego, aby niezależnie od wszystkiego walczyć o siebie do samego końca.

Jest tu więcej smutku,żalu i cierpienia, ale nie zabraknie też momentów pięknej spełnionej miłości, a na samo zakończenie nie jednemu zakręci się łezka w oku.

Ogród Kamilli (Trylogia kwiatowa) - Katarzyna Michalak

Kamila marzy o prawdziwej miłości, własnym domu i różanym ogrodzie.

Jednak los nie jest dla niej łaskawy. Ukochany mężczyzna niespodziewanie znika, zostawiając za sobą pustkę, ból i tajemnicę, zamiast domu jest małe mieszkanko, a ogród kwitnie tylko w wyobraźni. Przed pogrążeniem się w rozpaczy ratuje Kamilę ukochana ciocia i wiara w to, że marzenia się spełniają.

Kamila, bliska utraty nadziei, że kiedyś i dla niej zaświeci słońce, otrzymuje niespodziewany dar od losu. Przedwojenna willa z uliczki Leśnych Dzwonków jest miejscem, o jakim marzyła. Zupełnie jakby ktoś czytał jej w myślach…

Ogród Kamili to pierwsza powieść z „kwiatowej serii” bestsellerowej autorki, Katarzyny Michalak. Już niedługo przeczytacie kolejne piękne opowieści o przyjaźni, miłości i wybaczeniu: Zacisze Gosi i Przystań Julii.

„Ogród Kamili” to książka podzielona na rozdziały, z których każdy rozpoczyna krótka charakterystyka coraz to innego gatunku róż. To robi niezapomniany klimat. I bardzo mi się takie rozwiązanie spodobało. Główna bohaterka to osoba, śmiało można rzec, nie z dzisiejszego świata. Nieśmiała romantyczka, dla której seks jest czymś nieskosztowanym, a miłość może zdarzyć się tylko ta jedyna, na zawsze i do grobowej deski. Kamili nie w głowie przelotne flirciki, kokietowanie i zaliczanie facetów. Ona chce kochać do śmierci całą sobą i bezgranicznie. Jej myśli wciąż nawiedza mężczyzna który ją porzucił. Nie jest to dla niej dobre, skoro Jakub zbałamucił raz może i drugi. Kamila zasługuje przecież na więcej. Czy los jej pozwoli być szczęśliwą?

Na długie letnie wieczory Katarzyna Michalak przygotowała dla swoich czytelniczek wspaniałą niespodziankę. Jest nią nowy cykl książek określany mianem Serii Kwiatowej.

Nazwa cyklu skłoniła mnie do zastanowienia się nad klimatem nowych powieści mojej ulubionej autorki. Odgadłam po części - „Ogród Kamili” to książka romantyczna, w czasie lektury której mamy okazję poznać niezwykłą dziewczynę. Czym Kamila różni się od swoich rówieśniczek? Swoją niezwykłą osobowością, romantyzmem, niematerialnym podejściem do świata.

Znów dałam się całkowicie porwać książce, znów zapomniałam o bożym świecie, znów czytałam marząc, by lektura nie miała końca. Niestety zakończenie nastąpiło i wywołało bunt. I to bardzo silny bunt. Tym razem Katarzyna Michalak nie miała litości dla swoich fanek i skonstruowała książkę niczym piękną górę ze stromym urwiskiem. Nagle fabuła się urywa i pozostawia wiele zagadek, multum niedomówień i sporo pytań bez odpowiedzi. Pewnie moja i nie tylko moja ciekawość zostanie zaspokojona w kolejnym tomie tej serii, ale jak odkryć w sobie pokłady cierpliwości i doczekać do następnego wtorku, kiedy powieść znajdzie się w kioskach?

„Ogród Kamili” pochłania bez reszty i działa niczym narkotyk, któremu nie można się oprzeć. Od razu dodam, że to książka o walce dobra ze złem, o miłości i nienawiści, o zemście i zdradzie, ale i o chęci naprawienia błędów. Tak, jest to bajka dla dorosłych, jest to historia sentymentalna i nieco oderwana od rzeczywistego życia. Można za to ją i krytykować, i chwalić. Ja zdecydowanie zrobię to drugie. Dlaczego? Ano dlatego, że właśnie dzięki takim historiom nie utraciłam jeszcze wiary w dobro, w ludzi i uczucia wyższe.

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Czerwiec - sezon na truskawki


Truskawki cieszą się dużą popularnością, przede wszystkim ze względu na swój smak i aromat, który doskonale pasuje do deserów, owocowych i wytrawnych sałatek czy orzeźwiających smoothie. Oprócz walorów smakowych, truskawki kryją w sobie całe bogactwo witamin i liczne właściwości upiększające.

 

środa, 18 maja 2016

Zemsta - Katarzyna Michalak (Seria z tulipanem)

Czyja krew zostanie przelana, a kto poczuje słodki smak zemsty?
Są błędy, których nie sposób naprawić. Są winy, których nie można wybaczyć. I są ludzie, którzy nie spoczną, dopóki nie nasycą się zemstą…

Ulicami miasta biegnie ranna dziewczyna. Udało jej się uciec.
Na jak długo?

Jej tropem podąża pościg. Ale biegnący w ślad za nią zabójcy wiedzą, że oni też muszą oglądać się za siebie. Bo jest ktoś, kto gotów jest nawet wstać z martwych, żeby ją uratować.

Rozpoczyna się śmiertelnie niebezpieczna gra z czasem, w której stawką jest więcej niż jedno życie.

Kto tak naprawdę jest tu myśliwym, a kto ofiarą?

Zemsta to wybuchowa mieszanka tajemnicy, akcji i pożądania. Ale także opowieść o potędze miłości, zdolnej odkupić błędy z przeszłości… lub strącić w najczarniejszą otchłań.

Mówią, że kontynuacje przeważnie są gorsze. Cóż, ale nie w tym przypadku. Akcja "Zemsty" jest tak pełna emocji i zwrotów akcji, że żaden bohater do pięt nie dorasta Raulowi de Luca.

Historia pełna napięcia i emocji. Wciąga od pierwszego zdania i tak trzyma do ostatniego słowa. Bardzo przemyślana fabuła, odpowiednio dozowana akcja i element zaskoczenia nie pozwalają czytelnikowi nawet na chwilę znudzenia.

Jest pełna emocji, ale nie przesłodzonych, czy wyidealizowanych. Wątek sensacyjny jest tak świetnie dopracowany, jakby żywcem wyjęty z kina akcji. Bohaterowie… hmm, no cóż, sami zobaczycie, że nie da się wobec nich przejść obojętnie, kocha się ich albo nienawidzi i to nienawiścią najczarniejszego gatunku. Wszystko to powoduje, że fani "Mistrza", muszą tę książkę koniecznie poznać, ale jest jeszcze zakończenie… To ono sprawia, że Zemsta jest niezapomniana, że wznieca w sercu bunt, ale pozwala też zakiełkować nadziei… I to jest piękne, bo dla tej nadziei, a nie dla zemsty warto żyć.


wtorek, 10 maja 2016

Pani Ferrinu - Katarzyna Michalak

Ferrin. Liczy się tylko Ferrin. A Ferrin to Miłość
„Dookoła trwało piekło, jakby wszystkie działa, muszkiety i pistolety Lanorów skierowane były przeciwko tej jednej drobnej kobiecie. I tak rzeczywiście było. Gdyby widziała wściekłość Lanorów, pewnie cofnęłaby się sekundę szybciej, ale ona zważała tylko na to, by zamknąć jak największą część Ferrinu, póki nie dotrze do kresu swych możliwości.
Przerwała jej jedna kula. Anaela krzyknęła i padła”.

Pani Ferrinu to piąta, ostatnia część cyklu o bogatej i żywej fabule, zaskakujących zwrotach akcji, której bohaterowie są intrygującymi i niepokojącymi postaciami. Targają nimi wielkie namiętności: żądza władzy, miłość i nienawiść. Fantazja i magia opowieści nie pozwalają ani na chwilę oderwać się od lektury.


Co o tej książce mogę powiedzieć z czystym sumieniem? Jest tak... dziwna, że aż mnie wciągnęła. Zawsze lubiłam historie o rycerzach, zamkach, pięknych księżniczkach i tu to wszystko otrzymałam. Jeśli połączyć to z wielką miłością, wojną i przygodą otrzymujemy przyjemne czytadło, które na chwilę pozwala nam się oderwać od rzeczywistości i zatracić w innym, fantastycznym świcie. Tutaj, w całej serii to właśnie otrzymałam - książkę odskocznię, przy której nie muszę za dużo myśleć, zastanawiać się i kalkulować.

Sięgając po ostatnią książkę - Pani Ferrinu z miejsca mogłam się spodziewać, że za chwilę bohaterka zrobi coś głupiego i będzie umierać, a cała reszta będzie stawać na głowie, by ją ratować. Nie przeliczyłam się. Z lekka to było irytujące. A mimo wszystko ta opowieść wciąga, może przez fabułę, może przez bohaterów, którzy na dobrą sprawę wcale się nie zmieniają.

Jeśli ktoś ma dość kryminałów, horrorów, ciężkiej literatury faktu i potrzebuje odskoczni, odstresowania, odpoczynku i zwyczajnej rozrywki przy książce - polecam. Natomiast szukających w książce świetnej fantastyki czy poważnej literatury wielkich lotów - niech sięgnie lepiej po coś "większego". 


No to koniec przygody z Ferrinem i jego bohaterami. Szkoda, bo czytało się bardzo przyjemnie. Jeśli poszukujecie miłej i świetnie napisanej powieści fantasy, z miłością i wojną w tle - serdecznie zapraszam do Ferrinu. Ten cykl ma fajną zaletę – niesamowicie szybko się go czyta.

Wojna o Ferrin - Katarzyna Michalak

„Słowa bogini sprawiły, że Anaela uniosła na nią pociemniałe ze zgrozy oczy.
- Nadchodzi wojna. Najkrwawsza jaką znał ten świat. Jedna z was musi poprowadzić do niej Ferrin: ty, albo twoja córka. Wiedz, że tym razem nie będzie to Wielka Gra, a wielka rzeź. I to tobie wielkodusznie dajemy wybór. Więc, Anaelo dell’Idarei…?”

Jaką decyzję podejmie Anaela? Kto poprowadzi Ferrin i sprzymierzeńców do decydującej bitwy? Kto zwycięży? I za jaką cenę?

Wojna o Ferrin to czwarta część pięciotomowego cyklu fantasy, o bogatej i żywej fabule, zaskakujących zwrotach akcji, której bohaterowie są intrygującymi i niepokojącymi postaciami. Targają nimi wielkie namiętności: żądza władzy, miłość i nienawiść.

Kolejna odsłona .Ci sami bohaterowie...wciąż i wciąż odkrywani od nowa. Bo czy ktoś może powiedzieć że zna Anaelle? Sellinarisa? Czy nawet Cienie? Po przeczytaniu tej części...mogę powtórzyć za Sokratesem:Wiem że nic nie wiem.To już nawet nie są nieprzewidziane zwroty akcji...tu zaskakują przede wszystkim postacie, które zdawałoby się znamy jak ...łyse konie.

Akcja wartka owszem, ale na samą tytułową wojnę czeka się i czeka. A kiedy już mamy jakiś obraz tej potyczki ciach i wszystko się zmienia. Chwilami gubiłam się w tej powieści, gubiłam się w relacjach między głównymi bohaterami. Podobno najważniejsza jest tu przyjaźń, ale ja oprócz bezgranicznego oddania, nie bardzo mogłam dopatrzeć się tej ludzkiej, ciepłej przyjaźni. Ciągłe docinki, pretensje i kłótnie. Ale z drugiej strony znowu byłam ciekawa co dalej, co jeszcze się wydarzy, jak to się skończy.

Czyta się jednym tchem. Z niecierpliwością czekam na zakończenie serii. 

Serce Ferrinu - Katarzyna Michalak

Co jest silniejsze: potęga miłości czy przeznaczenie?
Córka Anaeli, Gabriela, przybywa do Ferrinu, aby dopełnić przepowiedni. Pamięta słowa matki: "Dokonaj tego, czego mnie nigdy nie było dane dokonać - ocal Serce Ferrinu". Dziewczyna musi jednak poznać, czym tak naprawdę jest Serce Ferrinu, co nadaje mu mocy i siły. Gabrielę otaczają mężczyźni - groźni i bezwzględni, jedni są niebezpieczni, inni będą chronić ją nawet za cenę życia, a jest ktoś, kto pragnie ofiarować jej miłość. Który z nich jest dopełnieniem Gabrieli, a kogo przeznaczyli dla niej bogowie? Którego wreszcie wybierze ona sama?
"Serce Ferrinu" to trzecia część pięciotomowego cyklu o bogatej i żywej fabule, zaskakujących zwrotach akcji, której bohaterowie są intrygującymi i niepokojącymi postaciami. Targają nimi wielkie namiętności: żądza władzy, miłość i nienawiść. Fantazja i magia opowieści nie pozwalają ani na chwilę oderwać się od lektury.


Po pierwszych dwóch częściach spodziewałam się kolejne zakręconej i poplątanej powieści o Ferrinie.....zaskoczyło mnie najpierw to, że ni stąd ni zowąd zamiast Anaeli jest jej córka??? Gabriela!!!
W poprzedniej części nie było nic na ten temat! 

Fakt, że "Serce Ferrinu" ni w ząb nie klei się z poprzednimi częściami poza tym, że są wspólni bohaterowie!! Faktem jest też, że trzecia część jest napisana bardziej składnie, z sensem, wydarzenia następują logicznie jedne po drugich a nie toczą się odrębnymi torami co chwila w innym wymiarze!Gdyby tak potraktować "Serce Ferrinu" jak zupełnie oddzielną powieść.

Szczególnie, gdy (jak się domyślam i jak każe sugerować koniec) w następnym już tomie na nowo powróci. Anaela. I mam nadzieję, że tak też będzie, choć wielkiej różnicy to nie sprawi. Gabriella jest kropla w kroplę podobna do matki, przez co ma się wrażenie, że gdyby nie imię, można by śmiało nie zauważyć zniknięcia wcześniejszej postaci. A zakończenie powoduje, że chce się jak najszybciej sięgnąć po kolejną cześć.

Powrót do Ferrinu - Katarzyna Michalak

Ferrin, tajemniczy, okrutny świat magii i nieposkromionych zmysłów upomni się o Anelelę po raz drugi. Dziwnym zrządzeniem losu, a może za sprawą złośliwych bogów Świata Światów będzie musiała ona stawić czoła jeszcze większym wyzwaniom i intrygom. Czy tym razem uda się jej uratować Ferrin, przed zagładą? Czy zwycięży klątwę Szarej Śmierci? Czy kiedykolwiek znajdzie szczęście u boku Sellinarisa? Sprawa wydaje się przegrana, jednak na korzyść Analeli przemawia fakt, że tym razem pojawi się w Ferrinie dwieście lat przed wydarzeniami, w których brała ostatnio udział…

,,Powrót do Ferrinu" to dobra kontynuacja ,,Gry o Ferrin", jak dla mnie nawet ciekawsza. Mam nadzieję, że kolejne części nie wyłamią się z szeregu i będą także lepsze niż poprzedniczki. Jestem na tyle zadowolona z czytania tej serii, że po kolejne części sięgnę na pewno. Historia mnie zaciekawiła, nie czytałam do tej pory czegoś podobnego, a to wpływa zdecydowanie na korzyść tej książki.

Czytając książkę ,,Powrót do Ferrinu" nie czułam tej takiej dziwności, inności, jaką odczuwałam podczas czytania części pierwszej. Nie wiem czy to z przyzwyczajenia do historii, czy też w tej części zwyczajnie tego nie ma, lecz nie nie miałam takiego odczucia. Jednym z plusów tej książki było to, że o wiele łatwiej mi się ją czytało niż część poprzednią. Myślę, że przyczyną tego było to, iż ta część serii bardziej mi się spodobała niż pierwsza.

Ja osobiście nie przepadałam za fantasy, ale Kroniki Ferrinu jak do tej pory mnie nie zawiodły, a wręcz przerosły moje oczekiwania. Lubię, gdy opowieść mnie pochłonie, ale najgorszy jest moment, gdy książka się już skończyła. A w tym przypadku tak miałam. Świetna na odstresowanie się, nie wymaga głębokich przemyśleń, ale to jest akurat plusem... 


Gra o Ferrin - Katarzyna Michalak


Karolina, lekarka pogotowia, jedzie ratować młodą samobójczynię. Nie przypuszcza, że za chwilę straci wszystkie bliskie osoby i cały jej świat legnie w gruzach. Nie mogąc się z tym pogodzić, postanawia uciec do Ferrinu – magicznego świata, który znała z opowieści z dzieciństwa. Wpada jednak w sam środek krwawej wojny. Karolina, która w Ferrinie zmienia się w Anaelę dell’Iderei, Gwiazdę Ferrinu, Pierwszą z Przepowiedni, staje się zakładnikiem sił dobra i zła. Kto stoi za Wielką Wojną, kto jest sojusznikiem, a kto wrogiem? Prawda, którą dziewczyna powoli odkrywa, mrozi krew w żyłach. Przepowiednia jest prawdziwa, ale jej wypełnienie będzie kosztować Anaelę, więcej niż może ona dać. Anaela pozna niszczącą siłę uczuć i stanie przed najtrudniejszym wyborem: jak kochać kogoś, kogo się nienawidzi; jak rozróżnić przyjaciela od śmiertelnego wroga …
 

Świat Ferrinu jest przesiąknięty mocnymi emocjami, których zwykłe serce może nie wytrzymać.

Genialna, fenomenalna, totalna, fantastyczna i absolutnie rewelacyjna!!! Od dawna poszukiwałam czegoś, co nie tylko mnie mocno zainteresuje

Magia, elfy, długie suknie, smoki....dużo tego jest choć wcale nie przytłacza. Książkę czyta się jednym tchem, wciąga jak niewiele pozycji na rynku. Intryga, miłość, zawiłości losu i niespodziewany obrót wydarzeń, to wszystko sprawia że historię życia Anaeli przedkłada się choć na chwilę nad obowiązki dnia codziennego.

Błyskawiczne zwroty akcji, totalnie zaskakujące, wspaniali bohaterowie (och a dla kobiet - przystojnych i wspaniałych mężczyzn jest całkiem sporo. Bohaterowie dobrzy i źli, ale za to jacy wszyscy rewelacyjni. Nawet jak źli to w tym źle też są rewelacyjni!:D Na dodatek Cień - Saris - uwielbiany koń przez wszystkich! Choć ja mam totalną słabość do księcia Reikana dell'Soll. Może i Sellinaris bardziej odpowiada mi wyglądem, ale Reikan to Reikan i już.:D

Ta książka pozwala oderwać się od smutnej rzeczywistości. Według mnie pani Kasia tworzy nowy gatunek i nie ma sensu porównywanie jej twórczości do innych.

 

Kroniki Ferrinu - Katarzyna Michalak


WSPANIAŁA SAGA FANTASY O ZWYKŁEJ DZIEWCZYNIE, W NIEZWYKŁYM ŚWIECIE.
 
Intryga, miłość, fatum i zaskakujące wybory. Kronika Ferrinu nie pozwoli ci wrócić rzeczywistości!
Świat ten jest przesiąknięty mocnymi emocjami, których zwykłe serce może nie wytrzymać.
Fascynująca, szybka akcja. Wielka miłość, przygoda, elfy, magia - wszystko, czego pragnę od powieści fantasy tu dostałam!  

czwartek, 5 maja 2016

Maj


Maj jest piątym miesiącem w roku, ma 31 dni. Ten miesiąc jest środkiem wiosny, kwitną wtedy kwiaty, drzewa i krzewy, budzą się do życia owady. Maj jest uznawany przez wielu ludzi za najpiękniejszy miesiąc w roku. Nazwa miesiąca wywodzi się od bogini Mai, matki boga Merkurego. Jedna ze starych legend mówi, że Bóg Ojciec w maju stworzył świat. Natomiast według ludowej tradycji, środek miesiąca maja (od 12 do 15 maja) powinien być zimny, deszczowy a nawet mroźny (tzw. trzej ogrodnicy i zimna Zośka).


W maju - już prawdziwa wiosna! To jeden z okresów najbujniejszego życia w przyrodzie. W lesie kwitną: konwalia majowa, szczawik zajęczy, fiołek, borówka czarna i wiele innych roślin runa. 


Kwitną również drzewa: jarzębina, jawor, dąb, grab, klon, jabłoń, grusza, sosna, świerk, jodła, cis. Topole i osika zaściełają już ziemię delikatnym puchem, w którym ukryte są drobne nasiona.


W świecie zwierząt panuje ożywienie. Samica zająca rodzi drugi raz młode. Potomstwa doczekały się również wydry, sarny, jelenie. Ptaki wysiadują jaja. Ożywiony ruch obserwujemy wśród owadów. Bardzo duże straty powodują żerujące w tym czasie gąsienice szkodliwych owadów. 


czwartek, 3 marca 2016

Kuchnia Duchów - Jael McHenry


Po nagłej śmierci rodziców nieśmiała i skryta Ginny, młoda kobieta dotknięta zespołem Aspergera, szuka ukojenia w kuchni, z dala od dominującej siostry Amandy i wścibskich krewnych. Metodyczne czynności związane z przygotowywaniem posiłków łagodzą jej smutek i niepokój, a bogaty aromat toskańskiej zupy ribollity, przygotowanej zgodnie z ręcznie spisanym przepisem włoskiej babci, koi zmysły. Przyciąga też nieoczekiwanego gościa... Duch babci przynosi Ginny tajemnicze ostrzeżenie i znika niczym para znad stygnącego talerza. Wkrótce po tym wydarzeniu Ginny odkrywa, że ma niezwykłą moc przywoływania duchów osób, których ulubione danie przyrządza. Wie, że nie może o tym opowiedzieć swej stojącej twardo na ziemi siostrze, ale wierzy, że ten dar może być okazją do nawiązania upragnionej przyjaźni i rozpoczęcia całkiem nowego życia. Spróbuje też za jego pomocą wyjaśnić głęboko skrywany sekret i ocalić przed sprzedażą swój dom rodzinny. Refleksyjna i smakowita powieść o samopoznaniu i wewnętrznej kruchości z oryginalną bohaterką, która łącząc teraźniejszość z przeszłością, prozę życia z poezją smaków, odkrywa w sobie cudowną moc i siłę do samodzielnego, pełnego życia.

W tej książce "Kuchnia duchów" jest wszystko co lubię najbardziej. Jest zapach płynący z kuchni, jest ciekawy punkt widzenia świata osoby o odmiennej od ogółu konstrukcji psychicznej.

Ginny i jej świat. To co ją uspakaja to kuchnia, jej przedmioty i gotowanie. Dotyk preferowany to tylko ten, gdy styka się jej dłoń z produktami, które myje, kroi, wącha, każdy inny wywołuje negatywne emocje. Jest zamknięta w nieco innym wymiarze przez zespół Aspergera.

Sposób pisania jest niesamowity. To coś jak powolne smakowanie słów. Nie to, że przywołuje poetyckie opisy, po prostu jest oddaniem wewnętrznych stanów bohaterki, indywidualnego odczuwania i odbioru otoczenia. Słowa, które mają jakiś magnes i nie pozwalają odłożyć książki przed końcem tej opowieści. Niezwykle plastyczny język, dzięki któremu możemy poczuć dominujący w danym rozdziale zapach przygotowanych potraw i sposób w jaki bohaterka dzieli się swoją fascynacją kulinarną.

Opowieść przedstawiona z punktu widzenia młodej kobiety z syndromem Aspergera, czyli osoby odmiennie niż większość postrzegającej świat, borykającej się z ograniczeniami, których do końca nie jest świadoma. Potrzebuje pewnych uspakajaczy umysłu, którymi jest gotowanie ale i samo myślenie o potrawie, przywoływanie jej smaku, odtwarzanie w pamięci najdrobniejszych niuansów daje ukojenie w sytuacji, które wywołują u niej stres. To oczywiście Ginny zapoznaje z sytuacją, w jakiej poznajemy ją i jej bliskich, a w kolejnych rozdziałach, jak w układance, odkrywamy panujące relacje rodzinne i mały sekret - jak można wywołać duchy w kuchni.

To zupełnie inny sposób opisywania kulinarnych wyczynów od tych, z którymi miałam okazję już się spotkać. Tutaj gotowanie to sposób na duchy, ale przede wszystkim sposób na radzenie sobie i opanowywanie własnych lęków.

Książka jest głęboka, daje bardzo dużo do myślenia, każe zastanowić się nad tym, co tak naprawdę uważamy za "normalne" oraz czym jest sama "normalność". Ukazuje ludzi w całkiem innym świetle, zarówno tych, którzy mierzą się z problemami dnia codziennego, jak i tych, którzy każdego dnia walczą o zachowanie samych siebie.  





.