Po nagłej śmierci rodziców nieśmiała i skryta Ginny, młoda kobieta dotknięta zespołem Aspergera, szuka ukojenia w kuchni, z dala od dominującej siostry Amandy i wścibskich krewnych. Metodyczne czynności związane z przygotowywaniem posiłków łagodzą jej smutek i niepokój, a bogaty aromat toskańskiej zupy ribollity, przygotowanej zgodnie z ręcznie spisanym przepisem włoskiej babci, koi zmysły. Przyciąga też nieoczekiwanego gościa... Duch babci przynosi Ginny tajemnicze ostrzeżenie i znika niczym para znad stygnącego talerza. Wkrótce po tym wydarzeniu Ginny odkrywa, że ma niezwykłą moc przywoływania duchów osób, których ulubione danie przyrządza. Wie, że nie może o tym opowiedzieć swej stojącej twardo na ziemi siostrze, ale wierzy, że ten dar może być okazją do nawiązania upragnionej przyjaźni i rozpoczęcia całkiem nowego życia. Spróbuje też za jego pomocą wyjaśnić głęboko skrywany sekret i ocalić przed sprzedażą swój dom rodzinny. Refleksyjna i smakowita powieść o samopoznaniu i wewnętrznej kruchości z oryginalną bohaterką, która łącząc teraźniejszość z przeszłością, prozę życia z poezją smaków, odkrywa w sobie cudowną moc i siłę do samodzielnego, pełnego życia.
W tej książce "Kuchnia duchów" jest wszystko co lubię najbardziej.
Jest zapach płynący z kuchni, jest ciekawy punkt widzenia świata osoby o
odmiennej od ogółu konstrukcji psychicznej.
Ginny i jej świat. To co ją uspakaja to kuchnia, jej
przedmioty i gotowanie. Dotyk preferowany to tylko ten, gdy styka się jej dłoń
z produktami, które myje, kroi, wącha, każdy inny wywołuje negatywne emocje.
Jest zamknięta w nieco innym wymiarze przez zespół Aspergera.
Sposób pisania jest niesamowity. To coś jak powolne smakowanie słów. Nie to, że
przywołuje poetyckie opisy, po prostu jest oddaniem wewnętrznych stanów
bohaterki, indywidualnego odczuwania i odbioru otoczenia. Słowa, które mają
jakiś magnes i nie pozwalają odłożyć książki przed końcem tej opowieści.
Niezwykle plastyczny język, dzięki któremu możemy poczuć dominujący w danym
rozdziale zapach przygotowanych potraw i sposób w jaki bohaterka dzieli się
swoją fascynacją kulinarną.
Opowieść przedstawiona z punktu widzenia młodej kobiety z syndromem Aspergera, czyli osoby odmiennie niż większość postrzegającej świat, borykającej się z ograniczeniami, których do końca nie jest świadoma. Potrzebuje pewnych uspakajaczy umysłu, którymi jest gotowanie ale i samo myślenie o potrawie, przywoływanie jej smaku, odtwarzanie w pamięci najdrobniejszych niuansów daje ukojenie w sytuacji, które wywołują u niej stres. To oczywiście Ginny zapoznaje z sytuacją, w jakiej poznajemy ją i jej bliskich, a w kolejnych rozdziałach, jak w układance, odkrywamy panujące relacje rodzinne i mały sekret - jak można wywołać duchy w kuchni.
To zupełnie inny sposób opisywania kulinarnych wyczynów od tych, z którymi miałam okazję już się spotkać. Tutaj gotowanie to sposób na duchy, ale przede wszystkim sposób na radzenie sobie i opanowywanie własnych lęków.
Książka jest głęboka, daje bardzo dużo do myślenia,
każe zastanowić się nad tym, co tak naprawdę uważamy za "normalne"
oraz czym jest sama "normalność". Ukazuje ludzi w całkiem innym
świetle, zarówno tych, którzy mierzą się z problemami dnia codziennego, jak i
tych, którzy każdego dnia walczą o zachowanie samych siebie.
.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz