Wracając do
poprzedniego posta, gdzie zastanawiałam się od jakiej pierwszej zacząć. Na
pierwszy ogień wybrałam książki Eric Bauermeister, a mianowicie „Szkołę
niezbędnych składników” jest to pierwszy tom. Następna jest „Sztuka łączenia”
kontynuacja pierwszego tomu.
„Wszyscy zaczynają od
pytania, czym są niezbędne składniki… — Lillian zamilkła i uśmiechnęła się. —
Powiem od razu, że nie mam i nigdy nie miałam takiej listy. Nie podaję też
gotowych przepisów. Dodam tylko, że nauczycie się tego, co trzeba”.
Początek książki
niestety nie zachęcił mnie do jej czytania, wydawał się nudny i rozciągnięty,
jednak nie poddałam się i nie żałuję swojego wyboru. Opowieść opowiadana jest
tu inaczej. Ta jej odmienność, polega na stworzeniu miniatur z opowieści o
każdym z uczestników tego kursu gotowania, składających się na kompletny obraz
o przedsięwzięciu głównej bohaterki. Autorka pozwala nam przyglądać się snutej
opowieść od strony różnych jej uczestników, przez chwilę jesteśmy oprowadzani
przez świat uczestników kursu gotowania m.in. przez Carla, Helen, Claire, Toma
oraz pozostałych. Ich oczami widzimy nie tylko zdarzenia bieżących wieczorów,
gdzie odbywają się spotkania w restauracji Lilian, ale przedstawiane są
pokrótce historie z ich życia. Zapachy, kolejne potrawy wywołują w uczestnikach
kursu wspomnienia.
Ci, którzy znają mnie
prywatnie wiedzą jak bardzo lubię gotować nowe potrawy i, że całkiem nieźle mi
to wychodzi (choć muszę się przyznać, że nie zawsze). Z powodu mojego
zamiłowania do kuchni raz na jakiś czas sięgam po literaturę o pograniczu
kulinarnym. Nic, więc dziwnego, że z wielką chęcią zapisałam się do „Szkoły
niezbędnych składników.