Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Seria owocowa

"Rok w Poziomce" podzielony został na dwanaście rozdziałów. Każdy z nich ukazuje miesiąc z życia Ewy oraz jej przyjaciół. 

Pod opisami zmieniających się pór roku, miłością do zwierząt i ludzi oraz zaskakującymi zbiegami okoliczności, Katarzyna Michalak jak zwykle ukryła drugie dno. Tym razem jest to problem białaczki i związanych z tą chorobą przeszczepów szpiku kostnego. Przeszczep szpiku jest darem życia dla wszystkich tych, którzy go potrzebują.

O tym właśnie opowiada "Rok w Poziomce": o zwyczajnym codziennym życiu, przepełnionym dziecięcym śmiechem i łzami radości, którego niestety nie wszyscy mogą doświadczyć, bo siły odbiera im choroba. A przecież wielu chorym można pomóc, jeśli tylko znajdzie się w sobie na to dość odwagi...

"Rok w Poziomce" pomaga przywrócić wiarę w to, że dobro jest wszechobecne, wystarczy tylko umieć je dostrzec. Że dobro podarowane bezinteresownie drugiemu człowiekowi, powróci do nas pomnożone w trójnasób. Powróci wtedy, gdy najmniej będziemy się tego spodziewać...

Główną bohaterką "Roku w Poziomce" jest trzydziestodwuletnia Ewa. Jej największe marzenie to posiadanie domu, w którym mogłaby zamieszkać, i w którym czułaby się bezpieczna i szczęśliwa.
Pewnego dnia, przy pomocy strony internetowej Ewa właśnie taki dom znajduje w leżących nad spokojnym Liwcem Urlach. Mimo że dom jest w opłakanym stanie, dziewczyna od razu, gdy tylko przekracza jego próg, decyduje się na jego kupno, czym wprawia w zdumienie agenta nieruchomości. 

Ewa kupuje dom w Urlach, ponieważ oczami wyobraźni widzi, jak będzie wyglądał za rok, a może za kilka lat. Kupuje go, choć tak naprawdę nie ma na niego pieniędzy...
Z pomocą w walce o upragnione miejsce na Ziemi przychodzi Ewie Andrzej, jej przyjaciel, a zarazem bogaty biznesmen z głową do interesów. Pomoc zaoferowana przez Andrzeja nie jest jednak bezinteresowna i tak jak wszystko, ma określoną cenę. Ceną tą jest otworzenie wydawnictwa, znalezienie książkowego bestsellera i sprzedanie go z dużym zyskiem.

Podczas poszukiwania "książki roku" Ewa poznaje Karolinę, dziewczynę, dzięki której jej życie zaczyna zmieniać się na lepsze...

Nie do końca rozumiem, dlaczego autorka samą siebie umieściła jako epizodyczną bohaterkę powieści, no ale lepiej niech na kartach książki bawi się w dobrą wróżkę.

Sama historia Ewy…no cóż…miłość, przyjaźń, rodzina, mały domek, zwierzątka, gdzieś w tle podli ludzie i choroba. W dodatku ta ilość wątków, tylko daje fantastyczny efekt! Bo ja chciałabym wiedzieć, gdzie jest taki szpital, co choremu po operacji można własnoręcznie mokre kompresy na głowę kłaść. I jak wymawiać słowa, żeby wszyscy wiedzieli, że robię w nich błąd ortograficzny – to dla mnie bardzo „warzne”.

Generalnie, „Rok w Poziomce” to przyjemne czytadło, którego nie należy brać bardzo serio. Z takim nastawieniem książka może się podobać. Nie powiem, że to literatura dla kucharek, bo obawiam się, że kucharki po tej książce wszystko na słodko by doprawiały, a ja jednak bardziej na ostro wolę. Na pewno jest to literatura dla kobiet, które nie chcą sobie głowy łamać zawiłościami fabuły.
Ja i tak będę sięgać po inne książki tej autorki, bo jestem ciekawa, co jeszcze wymyśli. Tylko boję się, że jako efekt uboczny lektury dojdę do wniosku, że coś ze mną jest nie tak :)

Jak sam tytuł tej książki wskazuje, będzie można w niej spotkać bohaterów znanych czytelnikom już z "Roku w Poziomce" oraz tych całkiem nowych.

Główna bohaterka "Powrotu do Poziomki", Ewa, nie zatraciła umiejętności wpadania w kłopoty dosłownie co 5 minut. 

Dziewczyna ma wszystko to, czego pragnie z pewnością niemal każda kobieta, ale... Właśnie za tym"ale" coś się ukrywa.

Rutyna i codzienność powoli niszczą to, co każdego dnia powinno się z największą troską pielęgnować - wzajemną miłość. Poszukiwania szczęścia, które powoli traci, przywiodą kobietę do Indii, kraju pachnącego przyprawami, brzmiącego gwarem ludzkich głosów. Ewa ujrzy kontrasty, jakich nie ma nigdzie indziej na świecie: wielkie bogactwo i równie wielką, a może jeszcze większą biedę. To właśnie tam, w indyjskich slumsach na nowo nauczy się doceniać to, co otrzymała od kapryśnego Losu. Pojmie również, że szczęście może spotkać człowieka w każdej chwili, w każdym zakątku świata, ale tylko wtedy, gdy mu na to pozwoli...

Książkę czytałam z przyjemnością. To zaskakująca lektura dla miłośniczek literatury kobiecej, z dodatkiem sporej dawki humoru i poprawiającej nastrój. Ewa to kobieta porywcza i narwana, sympatyczna i kierująca się może czasem zbyt szybko uczuciami oraz potrzebą chwili. Kocha dwóch facetów i nie jest jej łatwo z tym żyć. Ale rzeczywistość wymusi na niej różne trudne decyzje. No i nasza sympatyczna bohaterka dokona bohaterskiego czynu.

Klimat Poziomki mnie zauroczył. Ach, mieszkać w takim domku pod lasem, blisko cudnej natury, w towarzystwie zwierzaków – dla mnie bezcenne. Móc tak jak Ewa wychodzić na spacery leśnymi dróżkami i spotykać stada sarenek – marzenie. Sielską atmosferę burzą kłopoty, a jednak to miejsce daje wytchnienie i spokój. 

Akcja książki zawita także do Indii, gdzie główna bohaterka przeżyje ciekawe doświadczenia i doceni to, co ma od losu. Zakończenie jest przewidywalne, ale jakże urocze i romantyczne. Innego sobie nie wyobrażam. Bo po prostu by nie pasowało. Prosty język ułatwia odbiór treści. Książka nie nuży, a relaksuje i wywołuje czasem uśmiech na twarzy, a w szczególności gdy główna bohaterka w pada drobne kłopoty. 

Aż szkoda, że tak szybko ! Polubiłam Ewę może też za to, że ma inny charakter do mojego oraz stanowi całkowite przeciwieństwo statecznej Karoliny. Książka mnie wzruszyła, gdy zły los zabrał Pepsi i gdy w Poziomce zamieszkała Kłapouszka. Autorka w lekkiej treści porusza też kilka ważnych kobiecych problemów – uczula nie nietolerancję wobec innych. Postać Jasi bardzo ciekawie przedstawionej przedstawicielki pewnej grupy wskazuje , że nie można i nie należy zbyt pochopnie oceniać innych i kierować się utartymi, a nic nie wartymi stereotypami.

Z najnowszą powieścią Katarzyny Michalak spędziłam uroczy wieczór, a po skończonej lekturze popatrzyłam nieco z dystansem na własne kłopoty. Bo Ewa mnie czegoś nauczyła – nie ma sytuacji bez wyjścia, zawsze trzeba iść życiu naprzeciw i brać się z nim za pan brat. A uśmiech i pogoda ducha na pewno nie zaszkodzą. Lektura obowiązkowa dla miłośniczek dobrej, polskiej prozy dla Pań.



Seria z czarnym kotem

Powieść "Nadzieja" przesycona jest bólem i dramatem skrzywdzonego przez dorosłych ludzi dziecka. Na próżno szukać w niej radości płynącej ze szczęśliwego życia, a mimo to naprawdę piękna książka. Opowieść o tym, że szczera, prawdziwa i bezinteresowna miłość potrafi wyleczyć wszystkie rany i zapomnieć doznane krzywdy.

Mała, biedna, samotna dziewczynka, która nie zaznała ani matczynej, ani tym bardziej ojcowskiej miłości. Taka jest właśnie sześcioletnia Liliana, która idąc pewnego dnia przez las przypadkowo ratuje życie Aleksiejowi. Wychowywany przez ciotkę chłopiec stanie się dla Lilki najlepszym przyjacielem, takim, którego nigdy nie miała.

Gdzieś tam jest stary dom, ukryty w miejscu, gdzie diabeł mówi dobranoc. Stanie się on schronieniem dla tej dwójki zagubionych istot. To tytułowa "Nadzieja".

Wbrew pozorom nie jest to jednak kolejna historia o poszukiwaniu własnego miejsca na Ziemi, z których jest znana Katarzyna Michalak. To opowieść, która odsłania kolejne oblicze jej pisarskiego talentu. Ukazuje ona, co dzieje się wówczas, gdy dziecko wychowuje się w domu, w którym brakuje miłości. 

Będąc mniej więcej w połowie książki mogłam śmiało powiedzieć, że jest ona nieobliczalna i jednocześnie dziwna w niektórych watkach głównych bohaterów. Bowiem przez niemal połowę książki nie wiedziałam, gdzie tak na prawdę zaprowadzi mnie ta historia. Jak się zakończy.


Ta książką pokazuje jak wielki wpływ na dziecko, jego rozwój, charakter i przyszłość ma rodzic.  
Nie wszyscy zachwalają jej książki, ale ja swoją sympatię wobec jej słów upatruję w tym, że być może trafiłam na historie, które w jakiś sposób do mnie przemawiały.
Nie mam wpływu na swoją ciekawość, tak samo jak nie mają na nią wpływu inni ludzie. Zatem niech sięgają po jej książki ci, którzy są po prostu ciekawi.

Ciekawość gdzieś zawsze człowieka zaprowadzi, ale gdzie, to już zależne jest od jego własnych wyborów :)

"Bezdomna" to historia o bezdomności rozpatrywanej nie tylko od strony dóbr materialnych, lecz również takiej, którą główna bohaterka nosi w sobie. Jest to opis dramatu, do którego doprowadza psychoza poporodowa i wszechobecna obojętność otoczenia, także tego najbliższego. 

Powieść ta przepełniona jest bólem i cierpieniem, ale nawet ona daje nadzieję na ocalenie tych kobiet, które odważą się o pomoc poprosić wtedy, gdy będą jej najbardziej potrzebowały...

Jest wigilijny wieczór, czas, w którym ludzie gromadzą się przy suto zastawionych stołach i przy świetle choinkowych lampek dzielą się opłatkiem z bliskimi sobie osobami. Czas miłości. Czas wybaczania. Ostatnie chwile mojego życia. Tak przynajmniej zdaje się myśleć Kinga, główna bohaterka "Bezdomnej", która w wigilijny wieczór, w śmietniku, do którego wyrzuca się odpadki, postanowiła popełnić samobójstwo. Życie kobiety ratuje mały bury kot. Te dwie odrzucone przez świat istoty znajduje w śmietniku Aśka, żądna sensacji dziennikarka.

Aśka w swoim ociekającym luksusem, lecz pełnym emocjonalnego chłodu mieszkaniu usłyszy historię życia Kingi Król. Opowieść o tym, jak w ciągu zaledwie kilku chwil można stracić wszystko to, co sprawia, że człowiek czuje się bezpiecznie. Wszystko to, co pozwala na określenie siebie samego po prostu człowiekiem. Dom. Rodzinę. Poczucie własnej godności. Szacunek dla samej siebie.

Kiedy straci się już to, co nadaje sen życiu, wtedy zostaje już tylko bezdomność oraz jedzenie wygrzebywane ze śmietnika. Oczy ludzi wyrażają pogardę, taką samą, jaką Kinga czuje do siebie samej.
Temat bezdomności jest bardzo ważny, chociaż bardziej poruszany w telewizji, niż w literaturze. Bezdomność może dotyczyć każdego z nas, jak to mówi stare porzekadło "łatwo przyszło, łatwo poszło". Przyczynami, które prowadzą do takich sytuacji może być mnóstwo: rozwód, alkoholizm, długotrwałe bezrobocie, hazard itp., ale trudno uwierzyć mi w historię, którą stworzyła Katarzyna Michalak, która w moim odczuciu jest bardzo sztuczna.

Książka napisana jest prostym językiem. Lekturę za sprawą dużej czcionki czyta się naprawdę szybko. Jednak miałam wrażenie, że coś mu umyka. Bohaterowie są wyraziści, ale w przypadku Aśki, która rzekomo jest dziennikarką, jej słownictwo i dialogi pozostawiają wiele do życzenia. Uwagę moją najbardziej przykuł kot, który uratował jakby nie było dziewczynie życie. Sympatyczny, czworonożny przyjaciel okazuje się, że ma właściciela, którym jest były facet Kingi. Autorka oddała chociaż prawdziwy obraz kota, który naprawdę przywiązuje się do człowieka i potrafi okazać mu uczucia. Zakończenie pełne dramatyzmu, zarazem naiwne, nieprawdopodobne, oceniłabym jednak na plus, gdyż mnie poruszyło i ścisnęło za gardło.

Po tej lekturze mam mieszane uczuciu co do tej książki. Na pierwszy rzut oka bardzo ciekawa historia, ale mnie w niej czegoś brakowało. Każdy ma prawo wyboru, lecz czytałam już lepsze książki związane z tematyką. 



sobota, 22 sierpnia 2015

Seria z kokardką

Tak, tak "Sklepik z Niespodzianką. Bogusia" to opowieść przede wszystkim o przyjaźni. Mimo że nie zabraknie w niej ani intrygujących mężczyzn, ani porywów serc, to właśnie przyjaźń odgrywa w tej opowieści pierwsze skrzypce. Zacieśnia się ona przy długich rozmowach, którym towarzyszy aromat ciasta drożdżowego "Pogadaj do mnie" i ciepłej herbaty, przygotowywanych sprawnymi rękami noszącej radość w sercu Bogusi. Taka przyjaźń pozwala przetrwać mniejsze i większe troski dnia codziennego. Bo choć i problemów nie zabraknie w życiu żadnej z kobiet, to każda z nich ma świadomość, że tuż obok trwają niezawodne przyjaciółki...

Bogusia to tyłowa bohaterka pierwszego tomu "Serii z kokardką". Dwudziestoośmioletnia dziewczyna wracająca z dwuletniego pobytu w Holandii, przypadkowo trafia do Pogodnej, uroczej miejscowości leżącej gdzieś między Kołobrzegiem a Koszalinem.

Wzrok Bogusi przyciąga tabliczka z napisem "do wynajęcia", przyozdabiająca jedną z kamienic. Dziewczyna, gdy tylko przekracza jej próg, uświadamia sobie, że oto właśnie znalazła swoje miejsce na Ziemi. Pogodna staje się dla niej miejscem, w którym pragnie rozpocząć życie na własny rachunek. Aby mu sprostać, postanawia otworzyć sklepik, w którym będzie sprzedawać bibeloty potocznie mówiąc kurzołapkami, a także raczyć gości wybornym sernikiem oraz gorącą czekoladą.

Od postanowień, do realizacji marzeń wiedzie długa i daleka droga. W jej pokonaniu pomogą Bogusi, Adela, Lidka i Stasia. Te trzy kobiety niemal od razu zaprzyjaźnią się z Bogusią. 

Najważniejszy jest ten ciepły klimat, którym autorka dzieli się z czytelnikiem szczodrze.
Jeśli chcecie zajrzeć do Pogodnej, poznać jej mieszkańców oraz losy sympatycznej Bogusi i jej uroczego sklepiku sięgnijcie po tę ciepłą i przyjemną lekturę…

Druga część "Sklepiku z Niespodzianką. Adela" przybliża czytelnikom losy i osobowość Adeli Niwskiej, czterdziestoletniej pani miejscowej radnej.

Adela to typowa femme fatale, kobieta, która łamie męskie serca, jednak żadnego z nich nie może albo nie chce zatrzymać przy sobie na dłużej.

Cieniem w życiu tej pewnej siebie kobiety kładzie się przeszłość, o której ta nie może niestety zapomnieć. Nie ułatwia jej tego maska towarzysząca Adeli każdego dnia, a którą ona sama sobie kiedyś narzuciła.

Dramatyczne wydarzenia, które pewnego dnia obrócą uporządkowane życie Adeli o sto osiemdziesiąt stopni, sprawią, że będzie zmuszona przestać odgrywać silną, samowystarczalną kobietę, która ze wszystkim sobie poradzi. Adela będzie musiała również zadać sobie pytanie dotyczące tego, czego tak naprawdę oczekuje od życia, o czym marzy oraz za czym tęskni. Czy jej się to uda? I czy z bitwy o własne życie, którą będzie musiała stoczyć, wyjdzie zwycięsko?

Tak jak w "Sklepiku z Niespodzianką. Bogusi" lekturę książki umilały czytelniczkom przepisy na ciasta i gorącą czekoladę, tak w drugiej jego części - "Adeli" towarzyszyć im będą przepisy pozwalające wydobyć z każdej kobiety drzemiące w niej naturalne piękno. :)

Nie potrafiłam się za żadne skarby oderwać od tej książki!!! Polecam serdecznie! Wypłakałam się chyba za wszystkie czasy. Adela to bohaterka, którą polubiłam w poprzedniej części. Teraz absolutnie nie zmieniłam o niej zdania. Nie sposób się przy nich nudzić. Pisane są w sposób, w którym osoba czytająca przenosi się całkowicie w fantastyczne scenerie książek. Polecam, polecam, polecam!!!

Trzecia i ostatnia część "Sklepiku z niespodzianką. Lidka" opisuje rzeczywistość z perspektywy Lidii Malinowskiej, kobiety, która z powołaniem wykonuje zawód weterynarza.

Los nigdy nie oszczędzał rudowłosej Lidki. Tak było, gdy miała zaledwie kilka lat, tak jest i teraz, gdy ma tych lat trzydzieści. Miłość, którą w sobie nosi, mogłaby podarować upragnionemu maleństwu, a przelała ją na czworonożnych pacjentów.

Gromadzony latami żal do świata pewnego dnia wybuchnie w Lidce z siłą wulkanu, sprawiając, że ta zdobędzie się na desperacki krok, by zrealizować swoje niespełnione pragnienie macierzyństwa. Krok ów stanie się dla kobiety impulsem do rozrachunków z życiem i wprowadzenia w nim zmian. Czy przyniosą one Lidce upragnione szczęście? Jak wiele będzie musiała uczynić, by je odnaleźć? Czy przyjaźń Bogusi, Adeli, Lidki i Stasi przetrwa, która zostanie poddana nie lada wyzwaniu?

W tej powieści jest jak w życiu, które toczy się tuż obok nas: uśmiech przeplata się ze łzami, a los bywa przewrotny. Jednak jego bohaterki doskonale wiedzą, że nie mogą poddawać się zwątpieniu, bo przecież nawet po najdłuższej burzy wychodzi słońce. Ale czy zawsze?

Ostatnie spotkanie z Pogodną i Sklepikiem. Już tęsknię - seria skończyła się troszkę moim zdaniem za szybko. Wszystkie wątki zostały zakończone (mniej lub bardziej szczęśliwie) i w końcu poznałam tajemniczego złodzieja dzbanów.

Książkę pochłonęłam w jeden dzień, jak z resztą wszystkie jej części i z żalem muszę się rozstać. Nie mogłam się oderwać od czytania, uśmiechnęłam się i wzruszyłam nie raz. Czekałam z Bogusią, wariowałam z Adelą i rozpaczałam z Lidką. Jestem wdzięczna autorce za pojawienie się Oliviera - ten człowiek to ideał, po prostu zakochałam się.



piątek, 21 sierpnia 2015

Trylogia jabłoniowa (seria owocowa)

"W imię miłości" to opowieść dla dorosłych, mimo że jej główną bohaterką jest mała dziewczynka. Opowiada o szczęściu, które ma niewiele wspólnego ze statusem materialnym oraz kruchości ludzkiego życia. 

Edward, właściciel pięknego starego domu na Jabłoniowym Wzgórzu, nie przeczuwa rewolucji, jaka nagle nastąpi w jego życiu. Rewolucja ma na imię Ania, ma dziesięć lat i właśnie straciła wszystko… Tajemnica z przeszłości zmusi mężczyznę do postawienia pytań o to, co naprawdę jest ważne i czy w jego życiu jest miejsce na rodzinę. Książka zaskoczy bogactwem emocji i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Ogromna ilość wzruszeń gwarantowana!

Każde dziecko powinno mieć prawo do beztroskiego, szczęśliwego dzieciństwa, a także miłości obojga rodziców. "Powinno", lecz często go nie ma, za co odpowiedzialność ponosimy my - dorośli. Takie właśnie przesłanie można odczytać z najnowszej książki Katarzyny Michalak.

Od czasów Ani z Zielonego Wzgórza nie było tak wzruszającej książki!
Tego jestem pewna na 100%. „Ania z Zielonego Wzgórza” była, i jest jedną z moich ulubionych książek, którą przeczytałam dawno temu, do której nawet nie dawno powróciłam z sentymentem, ale o tym później. W mojej  pamięci na zawsze pozostała mi ta rudowłosa dziewczynka, która odnalazła szczęście na Zielonym Wzgórzu. Jaka była szczęśliwa, gdy mogłam poznać historię zupełnie podobną, a Anię Shirley zastąpiła mi Ania Kraska z Jabłoniowego Wzgórza.


Fascynująca historia niezwykłej 10-letniej dziewczynki, której Zycie zgotowało prawdziwy koszmar. Biorąc do reki „W imię miłości” wiedziałam, że czeka mnie lektura wzruszająca i chwytająca mocno za serce. Tylko nie przypuszczałam, że aż tak mocno będę przezywała losy małej Ani. Bez paczki chusteczek oczywiście nie mogłam się obyć.

Uświadamia również, że miłość jest siłą, stanowiącą sens egzystencji każdego z nas, a jeśli tylko jesteśmy nią otoczeni, możemy dokonywać rzeczy pięknych w jej imię - w imię miłości - dla tych, których kochamy. Bez względu na to, czy jesteśmy ludźmi dorosłymi, czy "tylko" dziećmi...

"Wiśniowy Dworek" to powieść obyczajowa, osadzona w baśniowej konwencji. Charakteryzuje się ona przede wszystkim tym, dzięki czemu Katarzyna Michalak zyskała sobie sympatię rzeszy czytelniczek. Są w tej książce piękne kobiety, prawi mężczyźni, pogoń za marzeniami, głęboko skrywane przed światem tęsknoty oraz dynamicznie tocząca się akcja, z umiejętnie wplecionym w nią wątkiem sensacyjnym.

Dwie kobiety. Dwa życia. Dwa światy. Jedna chwila. Jedno spotkanie. I jeszcze ktoś. Mężczyzna, który przybył z przeszłości, by odebrać to, co do niego należy...

Danusia to młoda nauczycielka, zamieszkująca tytułowy Wiśniowy Dworek, gdzieś pod litewską granicą. Danka to pracownica jednej z warszawskich korporacji. Obu tych kobiet zdaje się nic nie łączyć, a jednak pewnego dnia za sprawą tajemniczych listów, i równie tajemniczego mężczyzny, spotykają się w Szklarskiej Porębie.

W jednej chwili życie Danusi i Danki zmienia się. Choć nigdy przedtem nawet nie wyobrażały sobie, że mogłoby przypaść im w udziale inne życie, to jednak decydują się na zapoznanie z "alternatywnym scenariuszem" własnej egzystencji.
Katarzyna Michalak zaserwowała czytelnikom tajemnicę sprzed lat po związaną z tym tragedię oraz szczęście, gangsterskie porachunki i braterską lojalność, spełnienie w miłości oraz zawód, nieczuły świat biznesu i urocze wiejskie dzieciaki.

Motyw rozdzielonych bliźniaków jest stary jak świat. I chyba dlatego pani Michalak postanowiła być oryginalna i zafundowała sobie i nam czytelnikom trojaczki, które w tragicznych okolicznościach zostają rozdzielone tuż po urodzeniu i spotykają się dopiero po trzydziestu latach dzięki intrydze jednego z nich. Oczywiście dzieje się to w najlepszym możliwym dla nich momencie, choć nie do końca wszystko układa się jak z płatka i parę dramatów się trafia.

Tak, więc warto zajrzeć do Wiśniowego Dworku, rozkoszować się cudowną atmosferą tego miejsca, poczuć nie zwykłe ciepło płynące z kart książki. Może nie każdy z nas będzie miał taki dworek, ale książka polega na tym, by się tam przenieść.

Trudno oderwać się od wciągającej lektury tej książki, niemal każda strona niesie ze sobą niespodziankę i nieoczekiwany zwrot akcji. Urocza, zabawna a jednocześnie poruszająca poważne problemy. Powieść o przewrotności losu, skrywanych sekretach rodzinnych niespodziankach jakie niesie życie . Choć zakończenie książki zostawia wiele do życzenia, mnie osobiście czegoś tam zabrakło. Ale z całą pewnością polecam książkę ;)

Lektura tej powieści uzmysławia, jak wielką wartość w dzisiejszym, wciąż pędzącym świecie, stanowią więzi rodzinne, nawet te utracone.


"Dla Ciebie wszystko" to kontynuacja dwóch pierwszych powieści Katarzyny Michalak. Choć historia opisana w tej powieści jest mało realna i trochę bajkowa, to fakt że są to dalsze losy poprzednich bohaterów sprawił, że powieść ta wciągnęła mnie jak magnez i czytało się ją lekko i przyjemnie.

Ania Kraska ma już dwadzieścia pięć lat i właśnie ukończyła studia medyczne, będzie więc mogła robić to, o czym zawsze marzyła - pomagać ludziom. Fakt zdobycia wymarzonego zawodu pragnie uczcić z ukochanym dziadkiem Edwardem i równie ukochaną ciocią Marią na Jabłoniowym Wzgórzu w Koniecdrodze. To właśnie tam, do tego wiekowego dworu wracała zawsze w tych dobrych i w tych nieco gorszych chwilach, ceniąc jego spokój i ciszę.

Tym razem jednak nad Jabłoniowe Wzgórze nadciągają ciemne chmury. Dzieje się tak między innymi za sprawą Daniela van der Welta, genialnego hakera, z którym Ania pewnego dnia styka się na leśnej drodze.

Czy to przypadkowe spotkanie dwojga ludzi - wrażliwej na krzywdę innych Ani oraz zranionego przez ludzi Daniela zmieni los i ich, i małego cierpiącego chłopczyka, o którego los będą zmuszeni walczyć ramię w ramię? Czy oboje będą mogli wypowiedzieć te pełne obietnicy słowa "dla Ciebie wszystko"?

Niestety los płata figle i komplikuje pragnienia rudowłosej dziewczyny. Po raz kolejny przewraca jej życie do góry nogami. Sprawia, że wszelkie plany biorą w łeb. Ale oprócz chaosu w życiu Ani Kraski pojawia się pewien przystojny mężczyzna, który potrzebuje jej pomocy. Czułe serce młodej lekarki porusza również los jej małego pacjenta – kalekiego Piotrusia porzuconego przez matkę. Ania przypominając sobie własne koszmarne dzieciństwo postanawia za wszelką cenę mu pomóc...


czwartek, 20 sierpnia 2015

Co i jak czytać ;)

Seria poczejkowa
Seria ta składa się z czterech książek: trylogii, którą należy czytać po kolei
Poczekajka - Zachcianek - Zmyślona 
oraz Sekretnika, który jest w połowie poradnikiem drimerki, w drugiej zawiera felietony z mojej dawnej strony internetowej.




Seria owocowa
Rok w Poziomce, ma kontynuację - Powrót do Poziomki.
Lato w Jagódce jest zupełnie oddzielną opowieścią.
Trylogię jabłoniową najlepiej czytać: Wiśniowy Dworek, W imię miłości i na końcu Dla Ciebie wszystko.Wtedy całość ma logiczny sens.



Seria z czarnym kotem
Seria z czarnym kotem to zupełnie oddzielne opowieści: Nadzieję, Bezdomną, oraz Nie oddam dzieci nie trzeba czytać po kolei.








Kolejność czytania książek Katarzyny Michalak

Na samym początku powinniśmy zajrzeć na stronę pani Katarzyny Michalak, aby się dowiedzieć w jakiej kolejności czytać poszczególne książki
































Zdjęcie pochodzi:(http://katarzynamichalak.blogspot.com/2015/02/bagam-i-zaklinam-oraz-pare-niusow-plus.html)

środa, 19 sierpnia 2015

Wielka przygoda z książkami Katarzyny Michalak

Bardzo się cieszę na tą kolekcję. Niestety znajdę się w grupie tych polujących  w kioskach, ze względów bardzo ekonomicznych. Chociaż pierwszy tom był już 20 kwietnia, postanowiłam nieco zmienić wpisy na blogu.

Książki są śliczne nie tylko na zewnątrz,  ale jeszcze bardziej w środku. Jedynie nie wiem czy będą mi odpowiadać książki o Ferrinie. Ale mam nadzieję, że przy kolejnych tomach przekonam się do tego gatunku literatury. 

Sierpień

 Udowodnij innym, że dla ciebie każdy dzień jest czymś wyjątkowym. Między innymi może to być zapach skoszonych zbóż, świeżo zerwanych pomidorów z własnego małego ogródka czy chociażby przepiękny zachód słońca nad polaną.
Bardzo się cieszę, że pogada w tym roku nas rozpieszcza, choć temperatury powyżej 30 stopni Celsjusza powoduję, u mnie że czuję się nie do życia. Staram się spędzać każdy dzień na świeżym powietrzu, choć przez chwilę cieszyć się błogim spokojem.
Cierpię ostatnio na brak czasu. Nie to, żebym nie miała czasu na sprzątanie czy gotowanie. Na to czas zawsze się znajdzie. Doszłam jednak do pewnych wniosków, że najzwyczajniej brak mi czasu tylko dla siebie. Wiem, wiem. Pewnie też tak macie ;)  Ostatnie dni płyną w miarę spokojnie, bo nie dzieje się nic nadzwyczajnego, a jednak gdzieś mi tego czasu na bloga brakuje…





Minęło już prawie trzy miesiące od mojego ostatniego wpisu. Brakuje mi czasu na pisanie i wiele innych istotnych rzeczy. Kiedy tylko pojawia się jakiś okruch wolnego czasu to najczęściej z przyjaciółmi korzystamy z ładnej pogody i wyjeżdżamy w teren.