Mała, biedna, samotna dziewczynka, która nie zaznała ani matczynej, ani tym bardziej ojcowskiej miłości. Taka jest właśnie sześcioletnia Liliana, która idąc pewnego dnia przez las przypadkowo ratuje życie Aleksiejowi. Wychowywany przez ciotkę chłopiec stanie się dla Lilki najlepszym przyjacielem, takim, którego nigdy nie miała.
Gdzieś tam jest stary dom, ukryty w miejscu, gdzie diabeł mówi dobranoc. Stanie się on schronieniem dla tej dwójki zagubionych istot. To tytułowa "Nadzieja".
Wbrew pozorom nie jest to jednak kolejna historia o poszukiwaniu własnego miejsca na Ziemi, z których jest znana Katarzyna Michalak. To opowieść, która odsłania kolejne oblicze jej pisarskiego talentu. Ukazuje ona, co dzieje się wówczas, gdy dziecko wychowuje się w domu, w którym brakuje miłości.
Będąc mniej więcej w połowie książki mogłam śmiało powiedzieć, że jest ona nieobliczalna i jednocześnie dziwna w niektórych watkach głównych bohaterów. Bowiem przez niemal połowę książki nie wiedziałam, gdzie tak na prawdę zaprowadzi mnie ta historia. Jak się zakończy.
Ta książką pokazuje jak wielki wpływ na dziecko, jego rozwój, charakter i
przyszłość ma rodzic.
Nie wszyscy zachwalają jej książki, ale ja swoją
sympatię wobec jej słów upatruję w tym, że być może trafiłam na historie,
które w jakiś sposób do mnie przemawiały.
Nie mam wpływu na swoją ciekawość, tak samo jak nie mają na nią wpływu inni ludzie. Zatem niech sięgają po jej książki ci, którzy są po prostu ciekawi.
Nie mam wpływu na swoją ciekawość, tak samo jak nie mają na nią wpływu inni ludzie. Zatem niech sięgają po jej książki ci, którzy są po prostu ciekawi.
Ciekawość gdzieś zawsze człowieka zaprowadzi, ale gdzie, to już zależne jest od jego własnych wyborów :)
"Bezdomna" to historia o bezdomności rozpatrywanej nie tylko od strony dóbr materialnych, lecz również takiej, którą główna bohaterka nosi w sobie. Jest to opis dramatu, do którego doprowadza psychoza poporodowa i wszechobecna obojętność otoczenia, także tego najbliższego.
Powieść ta przepełniona jest bólem i cierpieniem, ale nawet ona daje nadzieję na ocalenie tych kobiet, które odważą się o pomoc poprosić wtedy, gdy będą jej najbardziej potrzebowały...
Powieść ta przepełniona jest bólem i cierpieniem, ale nawet ona daje nadzieję na ocalenie tych kobiet, które odważą się o pomoc poprosić wtedy, gdy będą jej najbardziej potrzebowały...
Jest wigilijny wieczór, czas, w którym ludzie
gromadzą się przy suto zastawionych stołach i przy świetle choinkowych lampek
dzielą się opłatkiem z bliskimi sobie osobami. Czas miłości. Czas wybaczania. Ostatnie chwile mojego życia. Tak przynajmniej
zdaje się myśleć Kinga, główna bohaterka "Bezdomnej", która w
wigilijny wieczór, w śmietniku, do którego wyrzuca się odpadki, postanowiła
popełnić samobójstwo. Życie kobiety ratuje mały bury kot. Te dwie odrzucone
przez świat istoty znajduje w śmietniku Aśka, żądna sensacji
dziennikarka.
Aśka w swoim ociekającym luksusem, lecz pełnym emocjonalnego chłodu mieszkaniu usłyszy historię życia Kingi Król. Opowieść o tym, jak w ciągu zaledwie kilku chwil można stracić wszystko to, co sprawia, że człowiek czuje się bezpiecznie. Wszystko to, co pozwala na określenie siebie samego po prostu człowiekiem. Dom. Rodzinę. Poczucie własnej godności. Szacunek dla samej siebie.
Kiedy straci się już to, co nadaje sen życiu, wtedy zostaje już tylko bezdomność oraz jedzenie wygrzebywane ze śmietnika. Oczy ludzi wyrażają pogardę, taką samą, jaką Kinga czuje do siebie samej.
Temat bezdomności jest bardzo ważny, chociaż bardziej poruszany w telewizji, niż w literaturze. Bezdomność może dotyczyć każdego z nas, jak to mówi stare porzekadło "łatwo przyszło, łatwo poszło". Przyczynami, które prowadzą do takich sytuacji może być mnóstwo: rozwód, alkoholizm, długotrwałe bezrobocie, hazard itp., ale trudno uwierzyć mi w historię, którą stworzyła Katarzyna Michalak, która w moim odczuciu jest bardzo sztuczna.
Aśka w swoim ociekającym luksusem, lecz pełnym emocjonalnego chłodu mieszkaniu usłyszy historię życia Kingi Król. Opowieść o tym, jak w ciągu zaledwie kilku chwil można stracić wszystko to, co sprawia, że człowiek czuje się bezpiecznie. Wszystko to, co pozwala na określenie siebie samego po prostu człowiekiem. Dom. Rodzinę. Poczucie własnej godności. Szacunek dla samej siebie.
Kiedy straci się już to, co nadaje sen życiu, wtedy zostaje już tylko bezdomność oraz jedzenie wygrzebywane ze śmietnika. Oczy ludzi wyrażają pogardę, taką samą, jaką Kinga czuje do siebie samej.
Temat bezdomności jest bardzo ważny, chociaż bardziej poruszany w telewizji, niż w literaturze. Bezdomność może dotyczyć każdego z nas, jak to mówi stare porzekadło "łatwo przyszło, łatwo poszło". Przyczynami, które prowadzą do takich sytuacji może być mnóstwo: rozwód, alkoholizm, długotrwałe bezrobocie, hazard itp., ale trudno uwierzyć mi w historię, którą stworzyła Katarzyna Michalak, która w moim odczuciu jest bardzo sztuczna.
Książka napisana jest prostym językiem. Lekturę za
sprawą dużej czcionki czyta się naprawdę szybko. Jednak miałam wrażenie, że coś mu umyka. Bohaterowie są wyraziści, ale w przypadku Aśki,
która rzekomo jest dziennikarką, jej słownictwo i dialogi pozostawiają wiele do
życzenia. Uwagę moją najbardziej przykuł kot, który uratował jakby nie było
dziewczynie życie. Sympatyczny, czworonożny przyjaciel okazuje się, że ma
właściciela, którym jest były facet Kingi. Autorka oddała chociaż prawdziwy
obraz kota, który naprawdę przywiązuje się do człowieka i potrafi okazać mu
uczucia. Zakończenie pełne dramatyzmu, zarazem naiwne, nieprawdopodobne,
oceniłabym jednak na plus, gdyż mnie poruszyło i ścisnęło za gardło.
Po tej lekturze mam mieszane uczuciu co do tej książki. Na pierwszy rzut oka bardzo ciekawa historia, ale mnie w niej czegoś brakowało. Każdy ma prawo wyboru, lecz czytałam już lepsze książki związane z tematyką.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz