Szukaj na tym blogu

czwartek, 3 marca 2016

Wiśniowy Klub Książki - Ashton Lee


Maura Beth organizuje klub książki, aby uchronić lokalną bibliotekę przed zamknięciem. Jej inicjatywa spotyka się z entuzjastycznym przyjęciem. Na wiernych czytelników oprócz interesujących rozmów czekają bowiem pyszne smakołyki.

Klubowicze od dyskusji nad "Przeminęło z wiatrem" przechodzą do plotek, wymiany przepisów, zwierzania się z sekretów i snucia marzeń. Zawiązują się przyjaźnie, a gdy na horyzoncie pojawia się przystojny Jeremy, serce bibliotekarki zaczyna bić szybciej.

Czy popularność klubu pozwoli ocalić bibliotekę?


„Wiśniowy Klub Książki” już sam tytuł kusi, prawda? Przynajmniej zwraca uwagę każdego mola książkowego. Któż nie chciałby należeć do takiego klubu? Patrząc na piękną okładkę i czytając opis z tyłu książki spodziewałam się znaleźć w niej wszystko to co lubię. Już czułam niepowtarzalny klimat biblioteki gdzieś na amerykańskiej prowincji i zapach lokalnych potraw. Miałam wielką ochotę stanąć z boku i obserwować zawiązujące się przyjaźnie i rodzącą się miłość. Tak, to książka dla mnie – pomyślałam.

Ciepłe, pogodne czytadło, idealne na taki ponure dni, jak na początku marca. Na pewno powieść jest przewidywalna, nieco banalna, ale nie pretensjonalna. Postacie są szablonowe, albo dobre, albo do szpiku kości złe (jak miejscowi radni, którzy czyhają na zamknięcie biblioteki). Trochę za dużo tu słodkości i lukru, ale treść ratują, moim zdaniem, dwie rzeczy:
 
Po pierwsze to odniesienia do treści kultowych powieści amerykańskiego Południa ("Przeminęło z wiatrem " i "Zabić drozda"). 

Po drugie to przywołanie w wypowiedziach i wspomnieniach bohaterów czarnych kart z historii stanu Missisipi.
 
Całość czyta się szybko, lekko i przyjemnie, świetnie przy tym odpoczywając. Polecam przede wszystkim jako relaksująca i niezobowiązującą lekturę.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz