Szukaj na tym blogu

wtorek, 10 maja 2016

Wojna o Ferrin - Katarzyna Michalak

„Słowa bogini sprawiły, że Anaela uniosła na nią pociemniałe ze zgrozy oczy.
- Nadchodzi wojna. Najkrwawsza jaką znał ten świat. Jedna z was musi poprowadzić do niej Ferrin: ty, albo twoja córka. Wiedz, że tym razem nie będzie to Wielka Gra, a wielka rzeź. I to tobie wielkodusznie dajemy wybór. Więc, Anaelo dell’Idarei…?”

Jaką decyzję podejmie Anaela? Kto poprowadzi Ferrin i sprzymierzeńców do decydującej bitwy? Kto zwycięży? I za jaką cenę?

Wojna o Ferrin to czwarta część pięciotomowego cyklu fantasy, o bogatej i żywej fabule, zaskakujących zwrotach akcji, której bohaterowie są intrygującymi i niepokojącymi postaciami. Targają nimi wielkie namiętności: żądza władzy, miłość i nienawiść.

Kolejna odsłona .Ci sami bohaterowie...wciąż i wciąż odkrywani od nowa. Bo czy ktoś może powiedzieć że zna Anaelle? Sellinarisa? Czy nawet Cienie? Po przeczytaniu tej części...mogę powtórzyć za Sokratesem:Wiem że nic nie wiem.To już nawet nie są nieprzewidziane zwroty akcji...tu zaskakują przede wszystkim postacie, które zdawałoby się znamy jak ...łyse konie.

Akcja wartka owszem, ale na samą tytułową wojnę czeka się i czeka. A kiedy już mamy jakiś obraz tej potyczki ciach i wszystko się zmienia. Chwilami gubiłam się w tej powieści, gubiłam się w relacjach między głównymi bohaterami. Podobno najważniejsza jest tu przyjaźń, ale ja oprócz bezgranicznego oddania, nie bardzo mogłam dopatrzeć się tej ludzkiej, ciepłej przyjaźni. Ciągłe docinki, pretensje i kłótnie. Ale z drugiej strony znowu byłam ciekawa co dalej, co jeszcze się wydarzy, jak to się skończy.

Czyta się jednym tchem. Z niecierpliwością czekam na zakończenie serii. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz