Ferrin, tajemniczy, okrutny świat magii i nieposkromionych zmysłów
upomni się o Anelelę po raz drugi. Dziwnym zrządzeniem losu, a może za
sprawą złośliwych bogów Świata Światów będzie musiała ona stawić czoła
jeszcze większym wyzwaniom i intrygom. Czy tym razem uda się jej
uratować Ferrin, przed zagładą? Czy zwycięży klątwę Szarej Śmierci? Czy
kiedykolwiek znajdzie szczęście u boku Sellinarisa? Sprawa wydaje się
przegrana, jednak na korzyść Analeli przemawia fakt, że tym razem pojawi
się w Ferrinie dwieście lat przed wydarzeniami, w których brała
ostatnio udział…
,,Powrót do Ferrinu" to dobra kontynuacja ,,Gry o Ferrin", jak dla mnie
nawet ciekawsza. Mam nadzieję, że kolejne części nie wyłamią się z
szeregu i będą także lepsze niż poprzedniczki. Jestem na tyle zadowolona
z czytania tej serii, że po kolejne części sięgnę na pewno. Historia
mnie zaciekawiła, nie czytałam do tej pory czegoś podobnego, a to wpływa
zdecydowanie na korzyść tej książki.
Czytając książkę ,,Powrót do Ferrinu" nie czułam tej takiej dziwności,
inności, jaką odczuwałam podczas czytania części pierwszej. Nie wiem czy
to z przyzwyczajenia do historii, czy też w tej części zwyczajnie tego
nie ma, lecz nie nie miałam takiego odczucia. Jednym z plusów tej
książki było to, że o wiele łatwiej mi się ją czytało niż część
poprzednią. Myślę, że przyczyną tego było to, iż ta część serii bardziej
mi się spodobała niż pierwsza.
Ja osobiście nie przepadałam za fantasy, ale Kroniki Ferrinu jak do tej pory mnie nie zawiodły, a
wręcz przerosły moje oczekiwania. Lubię, gdy opowieść mnie pochłonie, ale najgorszy jest moment, gdy książka się już skończyła. A w tym przypadku tak miałam. Świetna na odstresowanie się, nie wymaga głębokich przemyśleń,
ale to jest akurat plusem...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz