Szukaj na tym blogu

wtorek, 19 stycznia 2016

Książki kucharskie


Są słowa, które ranią, są takie, które przynoszą radość ale wszystkim niezmiennie towarzyszy gotowanie. Przytulna kuchnia, aromatyczne zapachy i niezapowiedziani goście - to wszystko nadaje życiu subtelny smak, a cztery bohaterki potrafią gotować i robią to z miłością....Bo "Przepis na szczęście" mamy w sobie, musimy go tylko odkryć i zrealizować
Zatem usiądź wygodnie w głębokim fotelu, zaparz sobie herbatę i daj się uwieść magicznym opowieściom o szczęściu i gotowaniu.
  
"Przepis na szczęście" to po prostu książka kucharska, "wzbogacona" o cztery króciótkie opowiadania będące kontynuacją historii bohaterek z kilku książek pani Katarzyny. Jeśli ktoś nie czytał "Sklepiku z niespodzianką", "Wiśniowego dworku", "Nadziei" czy "Roku w Poziomce" i "Powrotu do Poziomki", ten te opowiadania może sobie podarować a skupić się na przepisach, bo te są o wiele ciekawsze.

Czuję się oszukana. Autorka, którą lubię i cenię zaproponowała mi tym razem książkę kucharską okraszoną czterema króciutkimi opowiadaniami stanowiącymi mocno naciągane zakończenia bądź uzupełnienia wcześniejszych powieści. Przeczytanie książki zajęło chwilę - kocham czytać, ale nie jestem aż tak zdesperowana, by czytać dla przyjemności przepisy kulinarne, ograniczyłam się więc do ich przejrzenia.

Nie mam nic przeciwko przepisom kulinarnym w powieściach , w których, w umiejętny sposób autor przeplata z historiami bohaterów, bo dzięki nim książka staje się cieplejsza i przyjemniejsza w czytaniu, ale żeby skrócić opowiadania do minimum i 80% książki poświęcić przepisom ,to już lekka przesada.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz