Rowan Tripp należy do elitarnej grupy strażaków
spadochroniarzy. Choć jej praca to ciągle narażanie życia, Rowan nie pragnie
niczego innego. Nie zmienia tego nawet śmierć przyjaciela, który ginie podczas
jednej z akcji. Ale jego odejście okazuje się początkiem tragicznych wydarzeń.
Zaczynają umierać ludzie... W lesie odnajdywane są spalone szczątki. Ktoś
oblewa świńską krwią pokój Rowan, ktoś demoluje sprzęt w bazie. Strażacy
orientują się, że ktoś świadomie podpala lasy i że tym kimś jest osoba
ukrywająca się w ich szeregach. Kim jest tajemniczy morderca? Czy uda się go
odnaleźć? Barwne opisy walki z ogniem, mroczna atmosfera zagrożenia oraz
podszyty ciepłem i humorem wątek miłosny.
"Lasy
w płomieniach" to nie tylko powieść o ciężkiej
pracy strażaków - spadochroniarzy z Montany, ale także ukazuje ich życie
prywatne. Trudne wybory, ciężka praca, rozłąka z najbliższymi czy brak
wsparcia...
Walka z ogniem przeraża wielu z nas. Jednakże
istnieją ludzie, dla których walka z tym żywiołem jest sposobem na życie.
Strażacy-skoczkowie od zawsze wzbudzali w społeczeństwie podziw i uznanie. I o
takich właśnie ludziach opowiada nowa powieść mistrzyni romansu.
Moim zdaniem największym plusem lektury są opisy
pracy strażaków-spadochroniarzy, ekstremalne warunki pracy, barwne opisy walki
z ogniem. Tu liczy się zaufanie i praca zespołowa, bo w tej pracy chodzi o
sekundy i centymetry, przekraczanie granic swoich możliwości. Oni muszą być
odporni, gotowi na poświęcenie i co więcej kochać tę pracę. Taka jest Rowan,
jej ojciec, Gull i inni bohaterowie.
Oczywiście pojawi się także wątek sensacyjny, u tej
pisarki nie może go zabraknąć. Bo kim jest morderca-podpalacz, który demoluje
sprzęt strażacki, sabotując akcję ekipy Zulies? Dlaczego to robi? Roberts
zręcznie buduje atmosferę zagrożenia, nutkę tajemnicy, aż do samego finału.
Ponowne spotkanie z prozą Nory Roberts, uważam za bardzo udane. Jeśli macie ochotę na mieszankę sensacji i romansu, to polecam tę powieść. Przekonacie się, że jedność oznacza siłę, a ogień nie tylko niszczy, ale czasami też tworzy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz